wtorek, września 25, 2018

Zdrowa dieta kota - Jaka karmę wybrać? Jak zmienić nawyki żywieniowe? Jak odchudzić kota?

Kiedy Rudy pojawił się w naszym domu, moja wiedza na temat kotów była zerowa. Mam wrażenie, że świadomość pośród innych osób również była niska. Nie było kocich grup na facebooku, instagram i facebook dopiero rosły w siłę, a za karmę premium uważany był Royal Canin. To było ponad cztery lata temu. W międzyczasie adoptowaliśmy również Lusię oraz odchowaliśmy dziesiątki kocich maluchów jako ich opiekunowie tymczasowi. Oczywiste jest więc to, że chcąc nie chcąc moje doświadczenie i przede wszystkim świadomość tego co dobre, a co złe  dla kota wzrosła. Wciąż się uczę, czerpię wiedzę na temat kociego żywienia od osób mądrzejszych ode mnie, czytam i dokształcam się w tym temacie dla siebie. Przeszłam długą drogę, do pewnych decyzji musiałam dojrzeć, ale jednego jestem pewna - kot jest mięsożercą i to właśnie mięso jeść musi. A żadna marketowa karma, nawet ta najdroższa, najbardziej znana obok dobrej jakości mięsa nie stała. Podobnie jest z chrupkami, zarówno tymi pospolitymi typu Whiskas, jak i wspomniany wcześniej Royal Canin. Żeby jednak wszystko było jasne oraz miało ręce i nogi, zacznijmy od początku. :) Ten post jest na Wasze życzenie, ostrzegam, że będzie długi i może nieco chaotyczny, ale ja nie jestem żadną specjalistką, dzielę się z Wami tym co sama wiem.

Złe dobrego początki

Tak jak wspomniałam wcześniej - wszystkiego trzeba się nauczyć. Teraz mamy to szczęście, że wiedza podana jest na tacy. W sieci znajdziemy wiele merytorycznych artykułów na temat żywienia kotów, są kocie grupy na facebooku (o kotach - merytorycznie, barfne korepetycje - to ich infografiki są dla mnie po dziś dzień najlepszą ściągą i wiedzą w pigułce), w których kociarze dzielą się wiedzą. Trzeba tylko chcieć szukać i się uczyć. Kiedyś nie było tyle dobrego, a przez wiele, wiele lat funkcjonował schemat, że to sucha karma powinna być podstawą kociej diety. Tym bardziej, że weterynarze wciąż to powtarzają. Ja w to naprawdę długo wierzyłam. Karmiłam Rudego karmą Royal Canin Sterilised 37 i czułam się lepsza, bo sądziłam, że przecież mój kot dostaje drogą karmę, a nie jakiegoś tam Kiciusia. A niestety ten przykładowy Kiciuś wcale od Royala gorszy nie był. ;) Później zaczęłam kupować mokrego Felixa w saszetkach no bo przecież to takie pachnące mięsko. No nie, mięsa to tam praktycznie nie ma. I żeby podać Wam konkretny przykład:

  • Skład Felix Kaczka i drób: mięso i produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego (w tym 4% kaczki, 14% kurczaka), ryba i rybne produkty uboczne, roślinne produkty uboczne, minerały, cukier - produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego oznacza nic innego jak pazury, dzioby, spermę i inne odpadki ładnie ubrane w słowa 
  • Skład Catz Finefood Purrrr Kangur: kangur (70%) (serca, mięso, wątroba, żołądki), bulion (28,8%), minerały (1%), olej z ogórecznika lekarskiego (0,2%) - myślę, że komentarz jest zbędny, różnicę w składach widać gołym okiem
Zerknijcie jeszcze na TĘ INFOGRAFIKĘ..

Kiedy już zdamy sobie sprawę z tego, że karma którą kotom dajemy nie należy do najlepszych jakościowo, wypadałoby coś z tą świadomością zrobić. Tylko co? :) Natłok informacji (czasem sprzecznych) przeraża, wybredne koty, które swoją drogą są świetnymi manipulantami ;) również nie ułatwiają. I tu przechodzimy do sedna - jak to się stało, że moje koty przestały jeść suchą karmę i marketowe, kocie fast foody w saszetkach? Ile czasu to zajęło? I przede wszystkim jak się do tego zabrać?  Jaką karmę wybrać? To wszystko i jeszcze więcej zdradzę Wam w dalszej części wpisu!

Daj sobie czas - do pewnych zmian trzeba czasem dojrzeć :)

Mi tak naprawdę dziurę w brzuchu odnośnie żywienia Lusi i Rudego zaczęła wiercić moja koleżanka. Za każdym razem, gdy widziała suche chrupki w miskach tłumaczyła, że paśnik wystawiony non stop nie jest konieczny i że przecież koty w naturze nigdy nie polują na coś co jest suche. Jednak ja dalej obstawałam przy swoim, że Rudzio nie lubi mokrej karmy, że on w życiu nie ruszy, że próbowałam, że to się nie uda, bo on jak jest głodny, to pół bloku go słyszy tak się drze. :) Marta wtedy nie naciskała, nie krytykowała, ale wciąż powtarzała, że nadejdzie kiedyś taki dzień, że się przekonam... i nadszedł. :D Moje koty od około 3 tygodni nie jedzą w ogóle suchej karmy i po długiej batali wciągają wysokomięsne puszki.

Małymi krokami do celu 

To jednak nie stało się z dnia na dzień. Wiecie, my jesteśmy domem tymczasowym i praktycznie cały czas są u nas jakieś maluchy. Je również początkowo karmiłam suchym Royalem kitten lub baby cat, bo tak mnie nauczono. Do dziś pamiętam jak mnie znajoma instruowała kiedyś, że karmy mokrej, to jak najmniej, bo będzie biegunka. A inna koleżanka tłukła do głowy "tylko mokre, dobrej jakości, albo mięso, bo mały kot ma czystą kartę, nauczysz go teraz, to będzie pięknie jadł". No i uwierzyłam tej drugiej i teraz każdy koci maluch będąc u nas je wyłącznie mokrą karmę dobrej jakości". I o dziwo nie ma biegunek. ;) U nas pobyt maluchów wiele ułatwił - starsze koty uczyły się, zaznajamiały z zapachem i z czystej ciekawości i pazerności zaczęły czasem tą dobrą karmę podjadać, a w zasadzie lizać z pogardą po jednym kęsie. ;)  Nie będę Was czarować, u nas to nie był łatwy proces i szybki, ale właśnie małe kroki pomogły. Poza tym, jeśli Rudy i Luśka czegoś nie zjedli, to i tak się nie marnowało, bo maluchy jadły z apetytem. 

Zmień suchą na lepszą. Jeśli wasze koty faktycznie mokrego nie tykają, ale chcecie polepszyć jakość ich jedzenia, to na początek po prostu zainwestujcie w chrupki lepszej jakości. Bezbożowe, z dużą zawartością mięsa np. Power of Nature, Purizon, Orijen, Acana, Taste of the Wild.

Oszukuj. Tanie, kiepskiej jakości karmy posiadają dużo polepszaczy smaków i najzwyczajniej w świecie uzależniają. Nic więc dziwnego, że nasz kot nie chce jeść ot tak czegoś zdrowego i odżywczego. To coś podobnego do słodyczy, czy jedzenia z McDonald's. Jeśli jest tego dużo w waszym menu i nagle ktoś każe Wam jeś fit posiłki ;), to bywa ciężko, mimo świadomości, że to dla naszego dobra. A pamiętajcie, że koty nie rozumieją, co jest dla nich zdrowe, to nasze zadanie, aby zadbać o ich dietę, więc nie dziwcie się, że reagują czasem fochem. :D My musimy je przechytrzyć. Jak? Już mówię.
  • Mieszaj starą karmę z nową. Dotyczy to zarówno tej suchej (choć specjaliści rekomendują, by suchej w diecie nie było i docelowo podstawą ma być mokre jedzenie/BARF/Whole prey, ale otwarcie mówię, że dwa ostatnie, to już dla mnie za dużo i mięsne puszki to już mój maks), jak i mokrej. Po prostu do miski dodajemy odrobinę nowego pokarmu i powoli zwiększamy proporcję, aż do momentu, gdy starego nie będzie wcale. 
  • Dosmaczaj - można kupić takie sosy w saszetkach (pasty słodowe) np. w Rossmannie lub sklepach zoologicznych/online, którymi możemy odrobinę polać naszą nową karmę i tym samym zachęcić kota dojedzenia. Stopniowo zmniejszamy ilość naszej polewy. :)
  • Posypka z przysmaków - każdy zwierzak ma swój ulubiony przysmak, zrób z niego posypkę, wymieszaj z małą ilością nowej karmy i zobacz, czy załapie. :)
  • Podlej wodą - ciepła woda wydobywa aromat karmy, a przy okazji zadbasz o to, żeby Twój kot był odpowiednio nawodniony.
→Testuj różne karmy (oczywiście te wysokiej jakości) i różne ich smaki. Koty też mają swoje upodobania. Nie każdy lubi ryby, inny nie tknie np. karmy z jagnięciną. Tutaj po prostu trzeba próbować, miksować i sprawdzać jaki smak podejdzie najbardziej. U nas Rudy zaskoczył z kangurem Catz Finefood Purrrr. To jedyna karma, którą je z prawdziwym smakiem i czasem ze 2-3 razy podchodzi do miski po przerwie, by dojeść. ;)

→Kupuj małe gramatury. I przy okazji małą ilość puszek. Ja niedawno zaszalałam i kupiłam 12 sztuk o pojemności 400g, a kilka dni później wymieniałam się z koleżanką, bo żaden z kotów (nawet mała Plamka!) nie chciał jeść kurczaka z żurawiną. :D Małe pojemności są z reguły droższe, ale w sklepach internetowych jest też sporo mieszanych pakietów próbnych w promocyjnych cenach. :)

→Nie zniechęcaj się i bądź cierpliwa. Zmiany wymagają czasu. Nie poddawaj się po kilku dniach niepowodzenia. Rzadko bywa tak, że podstawisz kotu nową, pożywną karmę, albo dasz surowe mięso i on zje porcję ze smakiem. Zazwyczaj jest odwrotnie - powącha, pokręci nosem i odwróci się na pięcie - znacie to? ;) Ja doskonale, bo tak wyglądały nasze pierwsze próby. Pamiętaj, że koty świetnie grają i one doskonale wiedzą, że gdzieś masz ukryte chrupki, albo ich dotychczasową, ulubioną karmę.  Poza tym koty świetnie grają i zazwyczaj miauczeniem chcą skupić na sobie uwagę i wymusić dany smakołyk. To nie jest tak, że Rudy i Lusia rzucają się na mokrą karmę. Luśka co jakiś czas protestuje, kręci się i liczy, że jednak wyciągnę chrupeczki, ale po chwili, gdy pokręci się i zda sobie sprawę, że nic nie wskóra, podchodzi i je Mac'sa ze smakiem. 

→Otwórz oczy - czytaj składy. To chyba oczywiste. Jeśli skład nie jest jasno podany i nie ma w nim konkretnego mięsa, tylko produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego niejasno określone, to nie jest jedzenie warte zakupu i uwagi waszego kota. :) 

→Weterynarz nie jest dietetykiem. Mam ogromny szacunek do weterynarzy i w kwestii leczenia, diagnozowania, badań ufam im. Nigdy nie podaję moim kotom leków na własną rękę, nie leczę ich domowymi sposobami. Co więcej, uważam, że mamy naprawdę szczęście do super lekarzy i zarówno Rudy, Lusia, jak nasze tymczasiki są pod najlepszą możliwą opieką. Weterynarz dietetykiem nie jest. Gdzieś kiedyś przeczytałam ciekawe porównanie - weterynarz, to tak jakby lekarz internista, z tym że wielogatunkowy. Czy jeśli chcecie schudnąć/przytyć/zmienić nawyki żywieniowe idziecie do internisty, czy do dietetyka? Odpowiedź jest prosta. :) Mimo świadomości wiedzy Waszego lekarza udajecie się na wizytę do dietetyka. :)



Jaką karmę wybrać? Polecane karmy mokre i suche, co się u nas sprawdziło?

Wysokiej jakości gotowych kocich karm jest sporo. TUTAJ znajdziecie grafikę ze świetnie rozpisanym podziałem opracowaną przez zespół barfnych korepetycji. Polecam się z nią zapoznać, ja z niej korzystałam i to taka moja podstawowa ściąga. :) TUTAJ z kolei inna infografika, również przydatna.

My do tej pory przerobiliśmy:

MOKRE KARMY:

  • karmę MAC'S - fajna jakość w stosunku do ceny - najlepiej sprawdził się wariant kitten* oraz kaczka, indyk, kurczak. Koty zbiorowo protestowały natomiast przy drobiu i żurawinie, a z kolei koleżanki wcinają ją jak głupie. :)
  • Catz Finefood Purrrr Kangur - Rudzio zajada się ze smakiem i to jego ulubiona karma, dzięki niej przekonał się do mokrego.
  • Feringa - królik i indyk, jedzą, ale nie trzęsą się za nią. :)
  • Cosma Original - kurczak, jako karma uzupełniająca - to karma filetowa i nie może być podstawą diety, bo nie dostarcza potrzebnych wartości odżywczych
  • Cosma Nature - kurczak i szynka drobiowa - jak wyżej, koty dostają ją w ramach przysmaku, albo gdy wyjątkowo marudzą przy jedzeniu, to mieszam im z tymi podstawowymi. 
  • Animonda Carny - przyznaję szczerze, że długo karmiliśmy nią maluchy. Wynikało to z niewiedzy, ponieważ jest to karma przede wszystkim podrobowa i nie powinna być podstawą  kociej diety. Poza tym koty karmione wyłącznie nią mogą mieć rewolucje żołądkowo-jelitowe (i mają dość często, ale nie wszystkie), więc lepiej traktować ją jako karmę uzupełniającą i podawać od czasu do czasu.
  • Smilla - dokładnie to samo co Animonda. 
  • Butcher's - tania karma marketowa, która jako jedyna ma bodajże 40% mięsa w składzie. Karmimy nią bezdomniaki, ale towarzyszyła nam również w domu w momencie przechodzenia na lepszą, mokrą karmę. Ma galaretkę i początkowo była jedyną akceptowalną opcją. Występuje w wielu smakach. Warto ją wypróbować szczególnie w okresie przejściowym, szczególnie, gdy macie wyjątkowo uparte koty.
Sporo jeszcze przed nami testów. ;)

SUCHE KARMY
  • Purizon - kurczak i ryba, sprawdzała się fajnie przez bardzo długi czas, jednak Lusia na niej przytyła to raz, a dwa - w pewnym momencie pojawiły się u niej problemy z brzuchem. Mimo leczenia nie mijały, po zmianie uspokoiło się.
  • Porta 21 Feline Finest Cats Heaven - początkowo koty ją jadły z ograniczonym apetytem, a później jak się rozkręciły, to Rudy pakował chrupki jak chomik. Nie gryzł, a łykał. Ona jest uznawana za karmę średniej jakości.
  • Orijen Cat Six Fish - karmiliśmy nią Rudzia, gdy jeszcze nie było z nami Lusi, pożerał ją wręcz, smakowała mu tak bardzo, że dzienną porcję był w stanie zjeść na raz. Przytył po niej. 
Suchym już dziękujemy.


Jak to u nas było? Moment eliminacji suchej karmy.

Uczyłam koty jedzenia mokrej karmy przy maluchach. Raz dostałam od koleżanki puszkę kangura i nastawiona sceptycznie dałabym sobie rękę uciąć, że jej nie tknie. Zjadł ze smakiem. Widziałam, że Lusia podjada czasem maluszkom MAC'Sa, ale ich suche chrupki wciąż w menu były. Nie wyobrażałam sobie zabrania tych misek, bo czułam się najbardziej wyrodną kocią matką ever. ;) Myślałam, że je zagłodzę. :D Poza tym, były momenty, że w naszym domu kotów było więcej, małe chorowały i na leczenie oraz utrzymanie stada przeznaczaliśmy setki złotych. Bałam się, że będę dawać Rudemu i Lusi drogą karmę, której nie będą chciały jeść i po prostu pieniądze będą lądowały w koszu na śmieci. Druga sprawa - rotacja kocich towarzyszy, to zawsze dla nich jakiś stres, nie chciałam im jeszcze dokładać zmian karmy. I tak się bujałam z tymi moimi wymówkami. Dopiero, gdy Rudy zaczął się przejadać i wymiotować chrupkami - łykał je, pęczniały mu w brzuchu i potem już nie było ciekawie, powiedziałam DOŚĆ. Czas na zmianę. Schowałam suchą karmę definitywnie i postanowiłam, że albo teraz, albo nigdy. Nie będę Wam ściemniać, że było łatwo, bo Rudy jest rozdartym kotem i gdy czegoś żąda, to słyszy go pół bloku. Wiedziałam jednak, że je już mokrą karmę, tak jak  i Lusia. Wisiałam na telefonie z koleżanką, która powtarzała "Agata, od pełnej miski jeszcze żaden kot nie umarł, jeśli jedzą choć trochę, to z głodu nie umrą". :D I faktycznie, chodziły, marudziły, a po chwili podchodziły do miski i jadły. Im więcej jadły, tym bardziej im smakowało. Dosmaczałam im jedzenie ulubioną Cosmą w chwilach kryzysu i przetrwaliśmy. Wszyscy żyją, wszyscy są cali i zdrowi. Rudzio schudł, Lusia także, są bardziej żywe, energiczne i skoczne. Od momentu, gdy zniknęły chrupki nie było żadnego kociego pawia. Sukces. Za jakiś czas się zważymy i zrobimy wyniki krwi, ale już teraz jestem z nas dumna. :)

Od lewej - Rudzio zimą (niech Was nie zmyli, że to zimowe futro, on nie jest kotem wychodzącym, więc futra sezonowo nie zmienia ;)) i obecnie.


Najczęstsze dylematy 


Dostałam od Was kilka pytań, gdy pokazałam Rudzia metamorfozę na stories. :D To był efekt uboczny oczywiście, choć cieszę się, bo zdawałam sobie sprawę, że Rudy powinien schudnąć. Na każdej wizycie przypominała mi o tym również pani weterynarz. Nic jednak nie działało - ani towarzystwo kotów, ani zabawy (on ma je w nosie :D), ani wydzielanie karmy suchej, dopiero zmiana sposobu żywienia pomogła.

Jaka karma dla malucha, kastrata, seniora? Taka sama. Ja wiem, że mnogość rodzajów karmy suchej dla kastratów, kotów niewychodzących, wychodzących itd. może porażać i kusić, ale to tylko złudzenie lepszego dopasowania diety do potrzeb kota. Serio. W przypadku mokrej karmy nie ma znaczenia, czy Wasz kot ma trzy miesiące, rok, czy 8 lat, czy jest kastrowany (a mam nadzieję, że jest). Maluchy np. na luzie mogą jeść inne smaki MAC'Sa niż kitten. Nawet u chorych kotów np. na nerki można podawać karmy mokre, z niższą zawartością fosforu i pod ścisłym nadzorem weterynarza stosować wyłapywacz fosforu, jednak osobiście nie mam w tym temacie doświadczenia. Wiem jednak, że nigdy nie wrócę do suchych karm weterynaryjnych, niezależnie od schorzenia moich kotów w przyszłości.

Jeden kot powinien schudnąć, inny nie, jak to pogodzić? To nie jest dieta odchudzająca! To jest zdrowy sposób żywienia. Koty na chrupkach tyją bo jedzą ich znacznie więcej. Rudy porcje dzienną łykał na raz. Karmę mokra jest bardziej syta, dostaje ją rozdrobnioną, podlaną wodą, zjada jej znacznie mniej niż suchej!, dlatego schudł, a jednocześnie na spokojnie mieści się w zaleceniach producenta co do ilości spożycia.

Kot je bardzo mało - kontynuacja powyższego. Na większości puszek napisane jest, że kot powinien zjeść około 200-250g, by zachować wagę. Jeśli początkowo zje nawet 100g, to z głodu nie umrze, serio. :) A gwarantuję Wam, że z czasem ta porcja się zwiększy, gdy przyzwyczai się do smaku.

Co z odkłaczaniem? U nas odkąd koty jedzą mokre nie ma problemu z zakłaczeniem i np. wymiotami z tego powodu, ale dobrze mieć w domu kocią trawkę lub owies, albo w sytuacjach podejrzanych (można też profilaktycznie najlepiej wg zaleceń weta) podawać pastę odkłaczającą np. Bezopet.

Kiedy powiedzieć stop? Kiedy kot nie je ABSOLUTNIE nic powyżej doby, to znak, że po prostu trzeba szukać dalej jego nowych, ulubionych smaków i próbować małymi kroczkami wdrażać zmiany. Gwarantuję Wam jednak, że to da się zrobić. Kiedyś byłam pierwsza do zaprzeczania, że "a w życiu! nie ma opcji". Teraz wiem, że musiałam dojrzeć.

A co z zębami? Sucha karma polecana jest na zęby, bo niby tak świetnie o nie dba. Bujda na resorach. Zgniećcie ją w dłoni i zobaczcie jaka jest mięciutka i kruchutka. No i ile pyłu zostanie Wam na rękach. Jak więc ma ścierać kamień z twardych, kocich zębów? ;) Poza tym znam wiele kotów na suchej karmie, w tym Rudzia, które regularnie musiały/muszą mieć czyszczone z kamienia zęby w gabinecie weterynaryjnym, więc zdrowe zęby przy chrupkach, to dla mnie żaden argument. 

Dlaczego warto wyeliminować suchą karmę? Argumentów jest sporo, a ja Was odeślę do TEJ INFOGRAFIKI, która zawiera wszelkie istotne informacje.
Na koniec chcę Wam powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Pamiętajcie, że jeśli Wasz kot nauczony jest jedzenia suchej karmy, a Wy postawicie mu obok zdrową mokrą, to on nawet jeśli ją podziobie, to i tak wybierze suchą. I nigdy nie zacznie się na mokrą, wysokomięsną rzucać ze smakiem, bo podjadanie choć kilku chrupków co jakiś czas w ciągu dnia nie pozwala mu bardziej zgłodnieć. :)

To tak jak z dziećmi - skarżymy się, że nie chcą zjeść zdrowego obiadu i martwimy, że będą głodne, a zapominamy, że wcześniej zjadły jogurt, chrupki kukurydziane, czy inną przekąskę. :)



Mam nadzieję, że dotarłyście do końca i wierzę, że ten post zainspiruje choć jedną osobę do zmian, albo chociaż sprawi, że zyskacie większą świadomość w temacie żywienia swoich kotów. Bardzo bym tego chciała. Trzymam kciuki za Was i Wasze futra. :D 

Jeśli macie jakieś pytania, sugestie, piszcie. Ja sama wciąż się uczę i z chęcią chłonę każdą przydatną wskazówkę. :) 

A ja z tego miejsca dziękuję Marcie, Dominice i Mai, którą obserwuję na instagramie - to wszystko Wasza zasługa dziewczyny. ;) 

37 komentarzy:

  1. Kurcze, a ja daję mojemu suchą karmę Sanabelle Sterilized i na niej schudł. Ma dobry skład i daję mu jej tyle, ile jest napisane na opakowaniu. Jak ostatnio kupiłam mu mokrą karmę, to tak się na nią rzucił, że potem wszystko zwymiotował... hehe, teraz mam trochę mętlik po Twoim wpisie :D a powiedz, finansowo jak Cię to wychodzi? chyba karma mokra jest dużo droższa od suchej? za moją płacę ok. 125 zł/10 kg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, za punkt wyjścia należy potraktować to, że nawet najlepsza sucha karma jest zła, bo jest sucha. :) I im szybciej my to zrozumiemy i zdamy sobie z tego sprawę, tym lepiej dla naszych kotów. :) Mi to zajęło kilka lat, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale. Kliknij tutaj:
      https://1.bp.blogspot.com/-QBEb0jUdoto/WaABYplPCDI/AAAAAAAAYVQ/-MTqyZQlKv0EiVLuV5CRuXYgkFVSKJ-VACLcBGAs/s1600/Inforgrafika%2B-%2Bnie%2Bsuchej%2Bkarmie.jpg
      ta infografika wiele tłumaczy, to nie są żadne wymysły. :)
      Jeśli zwymiotował po mokrej karmie, to pewnie zjadł jej za dużo na raz, spróbuj podawać mniejsze porcje, a częściej, nawet po łyżeczce. :) Rudy zjada około 200g dziennie mokrej, Lusia nieco mniej, ale pracujemy nad tym.

      Co do finansów - Catz Finefood, szczególnie w wersji kangurzej jest drogą karmą. Wiadomo, im więcej zamówisz na raz, tym taniej. Przykładowo 12 puszek 400g kosztuje 110zł (23,12zł/kg), a 6x200g 40zł (31,17zł/kg). Te tradycyjne smaki Catza są już tańsze - można wyhaczyć nawet za 17,30zł/kg na zooplusie. Mac's za to jest już dużo bardziej przystępny cenowo, bo za 24 puszki 400g płacę 130zł, za 12/400g 66zł, czyli wychodzi około 13,50zł za kilogram. :) Także wcale nie musi wyjść dużo drożej. :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) spróbuję w takim razie. Kocio się ucieszy, bo uwielbia mokrą karmę :)

      Usuń
    3. Jeżeli przeszłabys na barf to wyszłoby pewnie mniej 🙃

      Usuń
    4. Tak, barf jest tańszy, ale wymaga więcej czasu. :) Ja w tym momencie nie byłabym w stanie się za niego zabrać, ale kto wie, może w przyszłości będziemy próbować. :) Jak to mówią, nigdy nie mów nigdy. :D

      Usuń
  2. świetny wpis! ale na niego czekałam. już obczajam jakieś zdrowe karmy dla moich tygrysów bo zdecydowanie tego potrzebują. dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja po przekopaniu stron dla kociarzy i zamawianiu pakietów testowych, aktualnie swojemu futrzakowi daję MAC's - relacja jakości do ceny wygrywa wszystko:)! i karmę GranataPet (też ma świetny skład i chyba jest bardziej treściwa niż MAC's), a do tego sucha Power of Nature plus dawka oleju z łososia na błyszczącą i miękką sierść. Pamiętam, że po kastracji wet polecił nam, żeby dawać mu specjalną karmę dla kastratów, bo kot po zabiegu na pewno przytyje. Ale masz rację, wet - mimo całej swojej wiedzy - to nie dietetyk - gdy zobaczyliśmy składy tych sklepowych karm dla kastratów stwierdziliśmy, że zdrowiej będzie dawać kotu karmy stosowane dotychczas, które nie mają cukru i zapychaczy - przy zachowaniu kontroli wielkości porcji. Póki co kocur chowa się super i jest zgrabny niczym koci model :D A co do karm Royal i innych sklepowych, to ja do dziś spotykam się z oburzeniem, że czym ja kota karmię, bo Royal jest najlepszy! A wystarczy przeczytać skład :)
    Super wpis, mam nadzieję, że dzięki niemu kociary poszerzą swoją wiedzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milen, GranataPet przed nami :) będziemy testować! Skoro tak pięknie wcina mokre, to nie zastanawiałaś się nad wyeliminowaniem suchej całkowicie? Bo tak naprawdę to ona jest mu totalnie zbędna. ;)

      Co do Royala, kiedyś wszyscy ją chwalili, a ludzie ślepo kupowali, ja też, ale najważniejsze to uczyć się na błędach, wyciągać wnioski i poszerzać wiedzę. :))

      Usuń
  4. Całe szczęście od razu karmiłam kota "lepszą" karmą, a wzięło się to z tego, że nigdy kota nie miałam, więc nie miałam pojęcia co one jedzą :D Zapytałam więc wujka Google i stąd wiem mniej więcej, czego powinnam unikać. Niemniej oczywiście koćka za niektórymi mokrymi karmami nie przepada, ale przecież z głodu nie umrze ;) Poza tym ma stały dostęp do karmy suchej (wiem, że niezdrowa, ale sięga po nią tylko gdy ma "kryzys" głodowy, pierwszeństwo ma mokra micha, no i gdy nie ma nas w domu dłużej, to nie trzeba się martwić, że ją zagłodzimy). Jak do tej pory była za chuda nawet pomimo sterylizacji, więc nie ma tendencji do przybierania na wadze pomimo suchej karmy, choć pewnie z upływem lat (obecnie ma 2 lata) może się to zmienić. No i ma dostęp do michy 24h/dobę, bo nie jest kotem rzucającym się na jedzenie, wręcz odwrotnie, trzeba ją prosić ;) Poza tym lata po mieszkaniu niczym pocisk ziemia-powietrze, więc siłą rzeczy wszystko spala (też bym tak chciała!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja szukałam wiedzy na temat kotów, gdy zagrnęłam Rudzia z ulicy, to niestety głównie Royal był polecany, o BARFie i wysokomięsnych puchach dopiero później zrobiło się głośno. :D

      Usuń
  5. O diecie kotów czytałam dużo gdy trafił do nas Bebok 3 lata temu i powiem szczerze jest tyle opinii, że ciężko niektórym się połapać. Dużo czytałam o Barfie ale to niestety nie dla nas, obecnie 50/50 sucha-mokra. Z początku nawet dawaliśmy im pierś z kurczaka raz w tygodniu ale Tekla wymiotuje po nim jak szalona (nawet po lekkiej obróbce termicznej). Suchą wybieram zawsze dobrej jakości, z mokrą bywa różnie bo małe cholery są strasznie wybredne i coś co im smakowało pół roku temu teraz jest be i fe ;). Stałym bywalcem jest Cosma ale testujemy i Feringę, Applaws, Miamor. U nas generalnie ryby i jeszcze raz ryby...kochają tuńczyka choć ja go nie znoszę i mam odruchy wymiotne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię ryb i ich zapachu :P ale moje na szczęście w nich nie gustują. BARF też nie jest na ten moment dla mnie, ale naprawdę warto przepracować temat wyeliminowania suchej na rzecz mokrej. To jest trudne, bo koty są uparte i marudne zazwyczaj, ale tak naprawdę wszystko siedzi w naszej głowie. :) Ja jeszcze do niedawna byłam przekonana, że absolutnie suchej się nie pozbędę i zapierałam się rękoma i nogami, że to się nie uda. :) Dopiero, gdy sama w to uwierzyłam, poszło szybko. :)

      Usuń
  6. Mój kocur ciągle ma w misce suchą karmę, a tak to dostaje codziennie mokre. Nigdy za suchym nie przepadał, więc w sumie wyeliminuję ją już całkowicie (nie wiem czemu wcześniej o tym nie pomyślałam :D). Ostatnio kupiłam mu puszczki z Gussto, ale napisałaś, że podrobowe puszki nie są okej na dłuższą metę, a ja się zastanawiałam czemu ostatnio Larry miał dwa razy biegunkę. Pewnie przez to. Dziękuję Ci za ten post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc. :) Jeśli Twój kot lubi dobrej jakości mokrą karmę, to masz super podstawę do wywalenia suchej, tylko pozazdrościć. :D

      Usuń
  7. Super wpis! Na pewno rozglądne się za lepszą karmą - myślę o tym już od dłuższego czasu. Ja za to swojej kici gotuję mięsko i, żeby ją zachęcić, dodaję 2 łyżeczki takiej saszetkowej karmy także mam nadzieję, że nie jest zle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety samo mięso nie powinno być ie moze byc podstawa diety, bo nie zawiera wszystkich wartości odżywczych (gotowane w szczególności, bo podczas gotowania jeszcze traci na swej wartości) potrzebnych kotu, np. ważnej tauryny. Jeśli kicia lubi mięso, to zainteresuj się BARFem (można kupić gotowe mieszanki od osób, które je robią, nie musisz sama mieszać i suplementować) lub właśnie dobrymi puchami, bo w nich masz wszystko fajnie zbilansowane :) Trzymam kciuki i cieszę się, że wpis jest pomocny. :)

      Usuń
    2. O widzisz, nie wiedziałam. Teraz na pewno się za czymś rozglądnę :)

      Usuń
  8. Mój kot niestety dotychczas jadł właśnie marketowe 'fastfoody'. Zamówiłam ostatnio dla niego karmę z dużo lepszym składem - marki Feringa. Zjadł bez problemu. Dylemat mam jednak taki, że mój kotek jest nerkowcem i w tej sytuacji polecono nam specjalistyczną karmę Royal Canin. Niestety w rankingach kocich karm wypada mega słabo. Obawiam się, że przez chore nerki kotka musimy zrezygnować z karm z wysoką zawartością mięsa (dużo białka - źle dla nerek). Nie wiem jak rozwiązać ten problem, z jednej strony nie chcę go karmić śmieciami, a z drugiej obawiam się o jego schorzenie z nerkami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Aneto! Jestem na dokładnie takim samym etapie z moim Puszkiem - dwa dni temu stwierdzono u niego wielotorbielowatość nerek, a od weterynarza dostałam pakiet RC renal. W ciągu tych dwóch dni zrobiłam porządny research i jest wręcz na odwrót - kot ma jeść mięcho dobrej jakości ale z niską zawartością fosforu. Do tego dużo wody i w moim przypadku mamy lek wspomagający pracę nerek. Pani weterynarz (dwa dni temu upierała się że karma tylko dla nerkowców) po rozmowie (powiedziałam jej czego się dowiedziałam) przyznała mi rację mówiąc, że najważniejsze żeby kot jadł. Także coś w tym jest że weterynarz nie jest czasem najlepszym dietetykiem. Mój Pusio absolutny grymaśnik mokrej karmy wcina właśnie catz finefood purr. Nie wiem, ile uda nam się "urwać" czasu dla mojego kota, mogę tylko powiedzieć że bardzo żałuję że kilka lat temu nie wiedziałam jak żywić kota i polegałam na opinii weterynarzy.

      Usuń
    2. Ja nie mam doświadczenia w temacie nerek, ale z tego co zdążyłam się zorientować jest tak jak napisała właścicielka Puszka. :) Kot może jeść wysokomięsną karmę z obniżoną wartością fosforu plus przyjmować ewentualne leki pod nadzorem weterynarza (wyłapywacz fosforu np). Na facebooku jest pomocna grupa:

      KOT NERKOWY KLIK

      a TUTAJ KLIK a tu polecane karmy dla kotów nerkowych :)

      Powodzenia, trzymam kciuki i życzę dużo zdrowia dla futrzaków!

      Usuń
    3. Dołączyłam na facebooku do grupy o kotach, poprosiłam o radę w tej sprawie i dużo osób poleciło właśnie 'catz finefood purr' więc nowa karma dla Ryszarda już zamówiona :) Agata - dzięki bardzo za ten wpis, bo mimo mojej wcześniejszej świadomości, że mój kot powinien dostawać dużo lepszą karmę, ciągle odkładałam research na później.

      Usuń
  9. Mam pytanie! A co z karmieniem kotka zwykłym ludzkim mięsem? Mój kot podkardal często surowe porcje na kotlety, a raz nawet wyciąganął mięso z garczka, które było nastawione na zupę (tak, mówię poważnie!), zdarzało się ukraść kiełbasę z zostawionej na chwilę samotnie kanapki... Jak to jest? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ludzkim, że z człowieka , tylko takim jak ludzie jedzą...
      Fatalnie dobrałam słowa!

      Usuń
    2. Wędliny, kiełbasy, szczególnie te sklepowe to nie jest dobre jedzenie dla kota, czy zwierząt ogólnie. Dużo w nich soli, przypraw i innych dziwnych rzeczy zazwyczaj. ;) Co do mięsa surowego (gotowane traci na wartości), to można je podawać, jasne, nawet kilka razy w tygodniu, ale nie powinna być podstawą diety, gdyż nie zawiera wszystkich składników niezbędnych dla kota np. tauryny. Można zainteresować się tematem BARFa, czyli przygotowywaniem zbilansowanych mieszanek na bazie surowego mięsa (można również kupić, są osoby, które go przygotowują) lub właśnie podawać wysokomięsne, odpowiednio skomponowane pod względem składników odżywczych puszki. :)

      Usuń
  10. Sama kota nie posiadam, ale posiadają księżniczkę kotkę Antoninę moi rodzice i wysłałam mamie Twój wpis ;) Mam nadzieję, że mama przeczyta i chociaż tym coś wskóram. Już miałam kilka podejść do zmiany karmy dla kota, ale potem, kiedy tylko nie byłam na miejscu, wszystko wracało do starych nawyków. Wpis zapisuje, może dorobię się kiedyś swojego kociego satda i wtedy na pewni zacznę od mokrej karmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, wiem o czym mówisz, bo z moją mamą mam podobnie. Ma kota od niedawna i niby chce, ale Whiskasika i tak kupi i poda, choć w domu już stosunkowo dobra karma, bo ja jej składam zamówienia. :D Trzymam kciuki, aby Ci się udało przekonać mamę na choć drobne zmiany, no i za Twoje stado w przyszłości. :D

      Usuń
  11. Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem:P Moje kocury są duże, Perun ma prawie 8 kg, Findziu 6 kg. Weterynarz jednak nigdy nie powiedział, że są grube,bo Perun ma trochę tłuszczyku na brzuszku, który można złapać. Suchego mają do oporu, ale Perun nie je, gdy nie jest głodny, zawsze coś w miskach zostaje. Mokrego jedzą saszetkę 100 gram. na pół, raz dziennie. I przeczytałam, przemyślę i spróbuję przestawić na mokre, ale nie od razu, bo zamówiłam kolejny worek 10 kg karmy suchej Concept for life,nie widzę jej w tych zestawieniach: dobra, średnia, zła itd. Ale porównywałam skład na zooplus i na tle innych nie wydaje mi się zła. Taki worek 10 kg to im starcza na 3-4 miesiące, nie wiem czy to dużo, czy mało, bo nie przeliczałam na gramy na osobnika, ciężko ocenić który zjada więcej. Findka za to widzę częściej przy misce. No nic, pożyjemy, zobaczymy, dam znać za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudzio ważył najwięcej 7,6 bodajże, w momencie gdy mieliśmy maluchy karmione Royalem... i im podjadał. Potem trochę zrzucił, bo gardził ich mokrą, teraz nie wiem ile waży, sprawdzę jak pójdziemy na szczepienie, ale on jest małym kotem i niestety te 7kg to już dla niego za dużo. Gdyby udało nam się zejść do 6 to będę szczęśliwa. :)

      Co do zestawień suchej, to generalnie trudno o takie szczegółowe, z przykładami karm, bo generalnie suche nie są polecane ze względu na to, że mają suchą postać, są przetworzone, no i niestety mogą powodować choroby układu moczowego. :( A niestety sucha jest od lat popularna i ludzie boją się zmian. Na szczęście świadomość rośnie, ja sama byłam bardzo długo oporna na rewolucję. :)

      Spróbuj zamówić np. MACS'a, na początek niewielką ilość i mieszać im z obecnymi saszetkami. Naprawdę warto. :) Trzymam kciuki i czekam na relację jak Wam poszło. :)

      Usuń
    2. Właśnie zamówiłam MACS'a 24 puszki po 200 gram, więc będę próbować je przestawić na mokrą. Tylko my mokrą karmę podajemy ok. 15-16 w porze naszego obiadu, tak to mają suchą. Więc zobaczę czy uda mi się ich na rano na mokrą przerzucić i zrezygnować z suchej. No nic, małymi krokami.

      Usuń
  12. Hmmm ciekawe natomiast, jak to jest z psami. Kotów nie mam, ale psa owszem i od zawsze je suchą karmę (nie marketową na szczęście, tylko taką z niezłym składem - Brita lub Fitmin). Puszkę czasem dostanie w ramach urozmaicenia, a wcina wszystko. Ot, zagwozdka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się na żywieniu psów, ani na polecanych karmach, bo psa nie mam i się w tę tematykę nie zagłębiam, ale w sieci znajdziesz odpowiedzi na Twoje pytania - kliknij w linki poniżej.
      https://barfnekorepetycje.pl/sciagi-graficzne/

      https://barfnekorepetycje.pl/podstawowe-informacje-2/

      Usuń
  13. Cześć :) świetny artykuł! Mój Tosiek na co dzień je Taste of the Wild (suchą) i od czasu do czasu, może raz w tygodniu, dostaje mokrą z Animondy (takie małe aluminiowe pojemniczki). Chciałabym więcej poczytać na temat żywienia kotów - jak często w ciągu dnia itp. Czy możesz podesłać jakieś linki? Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam grupy na fb:
      o kotach merytorycznie
      barfne korepetycje

      Co do porcji - najlepiej małe porcje, ale często. Jak jestem w domu moje koty potrafią jeść obecnie z 5 razy dziennie. Gdy zgłodnieją, to mi to sygnalizują kręcąc się pod nogami, albo miaucząc. ;) Dostają więc wedle życzenia, bo szkoda, aby leżało w misce i się psuło/wysychało, gdy np. one smacznie śpią. W przypadku, gdy nie ma mnie w domu 8h lub dłużej to po prostu zostawiam im trochę więcej w miskach plus (zawsze, każdą porcję) podlewam nieco wodą. To w zupełności wystarcza. :)

      Usuń
  14. Doszłam do momentu, gdzie napisałaś, że m.in. produktem pochodzenia zwierzęcego używanego do produkcji karm jest sperma.... dzioby... to zaprzestalam czytania. no tragedia. Skąd Ty to bierzesz 😆 serio jeżeli chcesz napisać rzetelny artykuł to skontaktuj się z jakims zootechnikiem/technologiem, albo poszukaj info w książkach - tylko nie na śmiesznych forach/blogach, gdzie każdy uważa się za eksperta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że Ty jesteś tym ekspertem, który wie lepiej? :) Tylko, że widzisz, w przeciwieństwie do Ciebie osoby dzielące się wiedzą na "śmiesznych" forach, a w zasadzie grupach i stronach internetowych podpisują się imieniem i nazwiskiem, a swoją wiedzę mają popartą konkretnym wykształceniem i doświadczeniem, co można łatwo zweryfikować. :) Także pozwól, że to im będę ufać bardziej. ;) A Ty zrobisz jak zechcesz. :)

      Usuń
  15. Świetny wpis, może co niektórym rozjaśni temat. Moja dwa koty głównie jedzą mokrą karmę, niestety kiedy idziemy do pracy zostawiam im odrobinę suchej, boje się, że przez 9h łobuzy zgłodnieją. U mnie na topie jest Mac's, próbowałam z Feringą, ale nie idzie kotom, od czasu do czasy dostają też Animondę. Poza tym kilka razy w tygodniu porcje mięsa. Niestety dla wielu moich znajomych takie karmienie to fanaberia, uważają, że nie mam co z kasą robić, to wydaję na koty. Szkoda, że ciężko ich przekonać, że karmienie saszetkami np. Felixem, wychodzi często dużo drożej.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________