Hit! Maseczka Lirene Illumi Corrector, czyli błyskawiczne upiększenie i rozświetlenie cery

napisała AGU
Jestem maseczkomaniaczką. Tydzień bez maski to tydzień stracony. Moja cera najbardziej kocha glinki, ale nie przeszkadza mi to w odkrywaniu drogeryjnych nowości. Niedawno natknęłam się na prawdziwą perełkę od Lirene i po prostu muszę ją Wam polecić. Kosztuje grosze, a sprawdza się świetnie, szczególnie przed wielkimi wyjściami, bo zapewnia natychmiastowy efekt upiększenia i rozświetlenia cery.  Ciekawe? Zapraszam do dalszego czytania! :)
kapcie – Pepco ;)

Moja cera lubi się przesuszać, często też wygląda na szarą i zmęczoną. Szczególnie, gdy zarwę noc, co w ostatnim czasie zdarza mi się dość regularnie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że pielęgnacja to podstawa i każdy makijaż wygląda lepiej na skórze nawilżonej i tej w dobrej kondycji. Dlatego maska Lirene Illumi Corrector jest moim ratunkiem. Gdy w perspektywie mam większe wyjście lub po prostu chcę dodać mojej cerze zdrowego blasku i świeżości, sięgam właśnie po nią. Pierwszą saszetkę otrzymałam w wakacyjnej paczce od marki. Od tamtej pory regularnie robię zapasy. To mój maseczkowy must have, bez dwóch zdań.

Skład jest daleki od naturalnego – znajdziecie go na końcu wpisu, nie ma się co oszukiwać, ale w tym przypadku bardziej obchodzi mnie działanie i natychmiastowy efekt. 

Maska ma przyjemną, kremową konsystencję i jest bezproblemowa w aplikacji. Nie przecieka między palcami, nie spływa z twarzy. Ma mleczny kolor z maleńkim, wręcz mikro shimmerem i gdy już mamy ją na skórze, widać, że delikatnie opalizuje. Należy ja trzymać przez 10-15minut, po czym nadmiar zetrzeć płatkiem kosmetycznym.

Ja nigdy jej sobie nie żałuję i nakładam dość grubą warstwę, wtedy  maska całkowicie się nie wchłania, a jedna saszetka wystarcza mi na dwie aplikacje. Bez problemu jednak usuwam pozostałości (formuła ma niezastygającą), a gdy mam więcej czasu pokuszę się o masaż twarzy.

Efekt jest piorunujący, przynajmniej w moim przypadku. Cera jest nawilżona, wygładzona, bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Ponadto zyskuje zdrowy blask oraz ładne rozświetlenie, bez nachalności i tandety. Skóra wygląda zdrowo, świeżo i jakby młodziej. Mam wrażenie, że drobne zmarszczki, czy niedoskonałości mniej rzucają się w oczy, pory nie są na pierwszym planie. Za każdym razem patrzę w lustro i mówię ‘wow!’, serio. Długo szukałam takiego kosmetyku, bo wszelkie inne maski tego typu, nie robiły praktycznie nic. Ta naprawdę działa i to dłużej niż tylko przez chwilę. Potwierdzają to również moje koleżanki, które po mej rekomendacji, pokusiły się o zakup i są bardzo zadowolone.

Ponadto maska bardzo ładnie pachnie i kosztuje grosze. Kilka dni temu wrzuciłam do koszyka parę saszetek na zapas, bo akurat była promocja – 2,39zł/sztukę. Cena regularna to coś około 3zł, nie więcej. Ja kupuję ją w Rossmannie, ale pewnie w innych drogeriach też ją dostaniecie.

Używam maski raz – dwa razy w tygodniu, od paru miesięcy i nie zauważyłam, by w negatywny sposób wpływała na moją cerę. Nie zapycha, nie podrażnia, nie mogę jej absolutnie nic zarzucić. 
Po jej aplikacji, rezygnuję już z kremu. Jest moją bazą pod makijaż i nie zdarzyło mi się, by skracała trwałość podkładu, czy utrudniała jego aplikację. Wręcz przeciwnie, ułatwia pracę. Należy jednak pamiętać, aby usunąć nadmiar, bo gdy zostawimy niewchłoniętą warstwę, może się rolować.
Przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry i myślę, że zda egzamin w każdym przypadku. Na mojej cerze mieszanej sprawdza się świetnie, ale moje kumpele, posiadaczki cer zarówno suchych jak i  tłustych, również ją chwalą. Nie daje bowiem mocnego błysku, efekt jest bardzo subtelny.
Podsumowując, choć jakąś wielką fanką masek Lirene nie jestem, wersję Illumi Corrector polecam! Różnica przed i po, widoczna jest gołym okiem. :)
SKŁAD: AQUA/WATER, C12-15 ALKYL BENZOATE GLYCERIN, CETEARYL GLUCSIDE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, DI-C12-13 ALKYL TARTATE, PENTARYTHRITYL TETRAISOSTEARATE, SQUALANE, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPIDE, BUTYLMETHOXYDIBENZOYLMETHANE, DIMETHICONE, CYCLOPENTASILOXANE, SODIUM POLYAACRYLATE, PROPYLENE GLYCOL, POLYSILICONE-11, TIMONACIC, DISCOREA VILLOSA (WILD YAM) ROOT EXTRACT, LECITHIN, LAURDIMONIUM HYDROXYPROPYL HYDROLYZED SOY PROTEIN, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY)) LEAF EXTACT, HYDROXYETHYLCELLULOSE, CAPRYLYL, GLYCOL, METHYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, PROPYLPARABEN, HEXYLENE GLYCOL, PARFUM (FRAGRANCE), BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, COUMARIN, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, BENZYL SALICYLATE, LIMONENE, CI77891 (TITANIUM DIOXIDE).

Jestem ciekawa, czy moje czytelniczki znają IC i czy miały już z nią do czynienia. Koniecznie dajcie znać! :)


facebook

instagram

bloglovin

google

29 komentarzy
0

Zobacz także

29
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Natalia Lipińska88kokosek88DorotaGKlauditte KaAgata Samulak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kinga naturalnie
Gość

Dla mnie saszetki to najgorsze co może opakowanie jeżeli chodzi o maseczki. Dlaczego nie robią ich w większych opakowaniach?

Barbara Maciejewska
Gość

W takim razie muszę ją kupić!

Łukasz Bier
Gość

ja lubię peeling w saszetce z tej serii :)

Paulina Sienia
Gość

O jeszcze o niej nie słyszałam :D

Tyyna
Gość

Jeszcze nie miałam tych maseczek ale uwielbiam produkty Lirene więc na pewno się skuszę :)

Minimalna
Gość

Wolę bardziej naturalne rozwiązania, ale kusi mnie wypróbowanie tej maseczki.. szykuje mi się większe wyjście, więc może kupię i przetestuję! ; )

allaboutbeuty Kinga
Gość

Lubię testować nowe maseczki ta, po Twojej rekomendacji jest na mojej liście zakupów :)

zrelaksowana
Gość

Lubię saszetkowe maseczki

Magdalena Półtorak
Gość

Chyba aż się skuszę, nawet mimo odwyku… zakupowego. :D Nie rób mi tego!

Freemaniaczka
Gość

Fajne kapcioszki :)

R- ROKSI
Gość

fajne kapcie :)

odcienie nude
Gość

Uwielbiam maseczki, tej jeszcze nie miałam

Agata Wójcik
Gość

musze zapamietac, zeby kupic :D

Cosmetics Freak
Gość

Ja też ją bardzo lubię! Chyba jest najlepszą maseczką w saszetce jaką spotkałam :)

Natalia - juicy raspberry
Gość

Nie miałam jej, ale po Twoim zachwalaniu na pewno wypróbuję, zwłaszcza, że jest w saszetkach za grosze ;))

Paulina C
Gość

Gdzieeee w ciapach na łóżko!! :D

MISTEJK.
Gość

muszę przetestować ;)

Kosmetyczne Pudełko
Gość

Wypróbuję :)

Klaudia She-wolf
Gość

Czuję się zachęcona :) moimi maskami wow są zdecydowanie algi albo maski w płachcie, ale we mnie tez siedzi maseczkomaniaczka, dlatego koniecznie sprawdzę te od Lirene :)

Złotowłosa
Gość

Nigdy nie używałam żadnych maseczek od lirene;)

Natalia O
Gość

Myślę, że ta maseczka mogłaby mi się spodobać. Moja cera jest czasami zmęczona i szara przez stosowanie kosmetyków przeciwtrądzikowych, a ten kosmetyk mógłby pomóc mi ją od czasu do czasu odświeżyć :D

Milka
Gość

Bardzo lubię markę Lirene, z pewnością kupię tę maseczkę jak będę w Rossmannie. Ciekawa jestem czy u mnie też efekt będzie powalający :)

Monetka M
Gość

Nigdy nie zwracałam uwagi na te maseczki ;) Będę musiała je zastosować ;)

Kosmetycznie nawiedzona
Gość

Ciekawa propozycja – nigdy nie miałam żadnych maseczek od nich ;)

Agata Samulak
Gość

oddaj kapciochy!

Klauditte Ka
Gość

świetnie piszesz :)

DorotaG
Gość

Będę w Rossku to kupie 😊

88kokosek88
Gość

Ja zdecydowanie wolę maseczki z Bani Agafii i takie które są w tubkach. Te w saszetkach bardzo mnie irytują;/

Natalia Lipińska
Gość

Używałam ostatnio tej maski.Namówiła mnie na nią ekspedientka w Naturze. I nie żałuję, że się na nią skusułam. To chyba jedyny produkt polecony z Natury, którego zakupu nie żałuję.