Garść rozczarowań

napisała AGU
Wolny, deszczowy weekend wykorzystałam między innymi na porządki. Przegląd kosmetyków nie dość, że mnie relaksuje, to jeszcze działa bardzo inspirująco – od razu pojawiają się pomysły na nowe wpisy. Zawsze też uzbieram garść produktów niespełniających moich oczekiwań, z którymi się żegnam. Jeśli jesteście ciekawe, co tym razem mnie zawiodło, zapraszam do dalszego czytania.

CATRICE, SAND NUDES, PALETKA CIENI 030 Hug S’and Kisses

Bardzo lubię Catrice, co zresztą da się zauważyć, bo często pokazuję kosmetyki marki na blogu. Mam kilka paletek cieni i jedne są lepsze, a drugie słabsze i Sand Nudes należy właśnie do tej drugiej grupy. Kolory są piękne (na żywo troszkę cieplejsze niż na zdjęciach), ale co z tego, skoro pigmentacja pozostawia wiele do życzenia. Na powiekach zlewają się w jedną plamę koloru i robią znikome wrażenie. Nawet na bazie bledną w trakcie noszenia, ale na szczęście nie zbierają się w załamaniach. Szkoda, bo tonacja jest bardzo w moim guście.
LOVELY, EXTRA LASTING, MATOWY BŁYSZCZYK DO UST 1 i 2
Może Was zaskoczę, bo wiem, że te błyszczyki mają sporo fanek. Ja jednak niezbyt je polubiłam. Kolory, owszem, mają piękne (jedynka jest odpowiednikiem Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don’t Pink Of It!), są mocno napigmentowane i trwałe, jednak nie mogę znieść ich suchego wykończenia. Są na ustach bardzo wyczuwalne, gdy zastygną, mam wrażenie, jakbym wysmarowała wargi farbą. Dla mnie to niesamowicie irytujące i niekomfortowe. Szkoda, bo prezentują się naprawdę ładnie i dość równomiernie schodzą. Póki co, zostawiam je i spróbuję dać im szansę, jeśli nie, trafią do przyjaciółki, która sięga po nie non stop.

BELL, MOROCCAN DREAM, MATOWA POMADKA W PŁYNIE 03
O matowych pomadkach Bell, dostępnych w Biedronce, zrobiło się ostatnio bardzo głośno. Sama skusiłam się na najbardziej chodliwy, a zarazem uniwersalny odcień 03. To ładny, zgaszony róż, który niesamowicie mi się podoba. Nałożony na usta prezentuje się pięknie, nawet jak zastygnie wygląda ciekawie i nosi się dość komfortowo, ale do momentu, gdy zaczyna schodzić. Wtedy wygląda okropnie, przynajmniej na moich wargach – nierównomiernie się łuszczy, pozostawiając jedynie nieestetyczną obwódkę wokół ust. Dla mnie to zasadniczy minus, który całkowicie skreśla kosmetyk. Być może jest to zależne od budowy warg, nie wiem, ale ja jestem na nie. Nie mam czasu na regularne przeglądanie się w lusterku i poprawki w ciągu dnia. 



FOR YOUR BEAUTY, SZCZOTKA DO WŁOSÓW

Odpowiednik Tangle Teezera. Niestety przegrywa z oryginałem. Jest bardziej twarda, ma mniej sprężyste igiełki i gorzej radzi sobie z kołtunami. Mocno splątane włosy trochę ciągnie i w przeciwieństwie do TT, nie sunie po nich gładko. Kosztuje mniej niż oryginalna wersja, ale jeśli planujecie zakup, polecam mimo wszystko dopłacić (około 15zł), bo różnica jest wyraźnie odczuwalna.



RESIBO, PŁYN MICELARNY

Chcę, abyście dobrze mnie zrozumiały – to nie jest zły kosmetyk. Skuteczności nie można mu odmówić. Płyn naprawdę nieźle radzi sobie z makijażem, jest łagodny dla skóry i przyjemnie ją odświeża oraz pielęgnuje. Ma jednak jeden, spory minus – opakowanie. Niby atomizer powinien mieć przewagę nad zwykłą butelką z dziurką, ale nie. To psikanie na płatek kosmetyczny niemiłosiernie mnie denerwuje i wydłuża demakijaż. Można także bezpośrednio spryskać twarz płynem, ale w moim przypadku to również się nie sprawdza. Przelałam już kosmetyk do innej butelki i o wiele przyjemniej mi się go używa, ale dopóki płyn będzie dostępny z atomizerem, na pewno do niego nie wrócę. Mimo, iż markę bardzo, bardzo lubię.

LIRENE, DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU

Kompletnie nie radzi sobie z usuwaniem mocniejszego makijażu. Muszę zużyć mnóstwo wacików i porządnie pocierać powieki, by niewodoodporna(!) maskara została rozpuszczona, a i tak coś zostaje i kończę z pandą. Nie zmywa, tylko rozmazuje, a w dodatku podrażnia, no i jest szalenie niewydajny. Nigdy więcej do niego nie wrócę. Już kupiłam mojego ulubieńca – dwufazowy płyn Nivea.



NATURA SIBERICA, SZAMPON ROKITNIKOWY, GŁĘBOKIE OCZYSZCZENIE


Szukałam kosmetyku, mocniej oczyszczającego, do stosowania raz na jakiś czas. Niestety, szampon okazał się dla mnie za mocny. Na długości, mimo stosowania odżywki lub maski robi mi siano, a skóra zaczyna mnie swędzieć i jest wyraźnie przesuszona. Ponadto, bardzo przeszkadza mi jego mocny, specyficzny zapach. Gdzieś w sieci przeczytałam, że szampon pachnie wakacjami, a mi kojarzy się z jakimś ziołowym lekiem, mocno drażniącym mój nos. :-D Jak na złość, dobrze się pieni i jest wydajny, a ja niestety nie jestem w stanie go zużyć do końca.

I to już wszystkie rozczarowania ostatnich tygodni. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie ich nie uświadczę. :-)

Dajcie znać jak sytuacja wygląda u Was – trafiłyście na kosmetyki, które nie spełniły Waszych oczekiwań? :-)
___________________________________________________


Zapraszam też na Instagram, tam jestem codziennie ;-)



76 komentarzy
0

Zobacz także

76
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
36 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aleksandra ModlińskaMarta KomJoannaa LifestyleMilenaFancy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewelina K
Gość

O widzisz! A ja z kolei Rosskową szczotkę polubilam bardziej niż moje dwie oryginalne TT. Szczerze to sama byłam w szoku, ale odkąd ją mam to TT poszły w kąt. Może kwestia rodzaju włosów…

Agu Blog
Gość

Pewnie tak. :-) U mnie wygrywa oryginał TT i Tangle Angel. :-)

Aga Łamaga
Gość

moja córa ma TT ale szczotka z dzika i plastikowymi ząbkami gdzieniegdzie bije ją na głowę. córka ma długie, gęste, ciężkie włosy i TT ino smyra wierzchnią warstwę a pod spodem lekko falowane włosy są skołtunione. także u nas TT stoi i się kurzy.

Iwona
Gość

Szkoda paletki Catrice, bo kolorki są śliczne.

Agu Blog
Gość

To prawda, idealne na co dzień. :-)

make-up-land
Gość

Lirene powodował u mnie totalne podrażnienie oczu :( zupełnie nie zmywał i podziękowałam mu.

Agu Blog
Gość

No niestety, jest beznadziejny.

Paula Grygorowicz
Gość

Dzisiaj właśnie zastanawiałam się nad kupnem pomadki z biedronki, ale przełożyłam kupno na "inną wizytę w sklepie". Bardzo nie lubię uczucia ciężkości na ustach a już nie wspomnę o śladach, które pozostawiają niektóre pomadki wkoło ust. Przemyśle jeszcze raz czy aby na pewno powinnam to kupić. Jak zwykle kochana post trafiony w dziesiątkę. Pozdrawiam serdecznie,poulciak

Agu Blog
Gość

Ona ciężka nie jest, tylki brzydko schodzi :-)

InfallibleLifestyle
Gość

Płyn Lirene niestety też się u mnie nie sprawdził i faktycznie podrażnia :(

Agu Blog
Gość

No słabo wypada, a nawet bardzo :-(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie pomadka z Bell niestety działa dokładnie w ten sam sposób, co u Ciebie. A wybrałam przepiękny, intensywny, malinkowy róż. No na lato idealny. A tu takie rozczarowanie. Właśnie intensywnie myślę, czy nie da się jej wykorzystać w jakiś inny sposób.
Pozdrawiam :)

Agu Blog
Gość

Ten odcień miałam zamiar kupić jak 03 się sprawdzi, ale odpuściłam. Jak znajdziesz sposób daj znać. :-)

Anita B.
Gość

Obrodziło u Ciebie w bubelki. Na szczęście żadnego nie znam bliżej. A co do Lirene to jakoś nie po drodze mi z tą firmą. Ich pielęgnacji nie lubię, a ostatnio kupiłam rozświetlacz i może nie jest to bubel, ale miłości nie będzie.

Agu Blog
Gość

Ja sporo kosmetyków Lirene lubię, ale płyn to bubelek. :-(

Aleksandra M
Gość

Posiadam pomadkę z Lovely nr 2. Kolor bardzo ładny. Jeszcze nie miałam na dłużej.
Co do ściągnięcia na ustach mam mały sposób. Posiadam matową pomadkę z Maybelline Super Stay.
Gdy pierwszy raz nałożyłam, moje usta były jakieś ściągnięte, niekomfortowo się czułam. Miałam wrażenie,
że ta pomadka się zważyła. znalazłam na nią sposób. Zanim ją nałożę nakładam odrobinę balsamu, bądź pomadki nawilżającej. Od razu lepiej. Nie mam uczucia przesuszonych ust i nie czuję że mam coś na ustach.

Agu Blog
Gość

Ja zawsze nawilżam usta, ale czekam aż balsam się wchłonie/zniknie z warg, bo inaczej matowe pomadki nie trzymają się tak długo jak powinny. :-)

xxx terii xxx
Gość

JA Bell polubiłam, u mnie ładnie się sciera.

Agu Blog
Gość

Wiele dziewczyn ją lubi. :-)

Kosmetyczne Pudełko
Gość

Nic nie miałam, ale zastanawiałam się nad kupnem nowej pomadki Bell, teraz sama nie wiem…

Agu Blog
Gość

Najlepiej przekonać się na sobie, być może u Ciebie się sprawdzi. ;-)

Panna Migootka
Gość

Miałam kiedyś taką złotą paletę z Catrice ale była kiepska. Więcej na Ciebie tej firmy się nie skusiłam. Pomadka z Bell jest taka sobie. Nie trzyma się u mnie zbyt długo ale schodzi w miarę równomiernie.

Agu Blog
Gość

O widzisz, a u mnie trwałość jest ok w jej przypadku, tylko to schodzenie okropne.

Iri
Gość

Sporo bubli, ale z drugiej strony, ile jeszcze perełek pewnie przed tobą;)

Agu Blog
Gość

A ile już perełek odkrytych! ;-)

Magdalena Musińska
Gość

ta rosmanowska szczotka zbiera pozytywne opinie, ale oglądałam ją i dumałam czy kupić. Ostatecznie skusiłam się na szczotkę do włosów delikatnych z 100% włosiem z dzika Elite Models – w końcu nic nie szarpie moich włosów, rozplątuje nawet mokre włosy bez ciągnięcia, a mimo wszystko jest tańsza niż oryginalny TT. Co do płynu Lirene to faktycznie trzeba się napracować, żeby zmyć makijaż oczu. :-(

Agu Blog
Gość

Wiele osób ją poleca, ale na moich włosach się nie spisała. Myślałam długo nad szczotką z włosiem dzika, ale jakoś nie mogę się przekonać do tego typu włosków. :-)

Czajma
Gość

U mnie na przykład TT zupełnie się nie sprawdza. Szkoda, że te pomadki z Bell tak brzydko schodzą, bo kuszą mnie i kuszą podczas zakupów :)

Agu Blog
Gość

A u mnie Tangle Teezer i Tangle Angel Extreme są najlepsze! :-)

Być może u Ciebie pomadki Bell spiszą się lepiej? Wiele dziewczyn je chwali.

Wiedźminka Ciri
Gość

Zauważyłam, że płyny do demakijażu od Lirene coraz częściej się nie sprawdzają ;/ Miałam jakiś micel i też był bublem.

Agu Blog
Gość

A widzisz, z kolei kilka dziewczyn na moim fanpage'u chwali ten płyn dwufazowy. :-)

Daria Graś
Gość

Catrice faktycznie ma świetne produkty :) Szczególnie do brwi – nie trafiłam na żaden bubel, a właśnie powstał u mnie wpis na ten temat. Natomiast na paletkę cieni za kilkanaście złotych, to bym się niestety nie zdecydowała :/ A co do atomizera z Resibo, to też mnie wkurza taki rodzaj dozownika. W toniku marki Ziaja coś takiego było i doprowadzało mnie do szału to całe psikanie na płatek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie też, zanim nie wpadłam na to, żeby pryskać bezpośrednio na twarz i nie wycierać – teraz kocham ten etap pielęgnacji i atomizera nie oddam.
Nie rozumiem też nazywania dobrego kosmetyku (Resibo) bublem przez atomizer. No kaman…

Agu Blog
Gość

Nie użyłam słowa bubel, po prostu jestem rozczarowana. Tym bardziej, że nie kosztuje mało. Jak nie wycierać płynu micelarnego, który służy do demakijażu?

wakeup makeup
Gość

mam tę szminkę Lovely, ale z powodu alergii mam takie suche usta, że nie mogę jej na razie na sobie sprawdzić…

Agu Blog
Gość

Oj, współczuję – próbowałaś maści z witaminą A? U mnie sprawdza się super.

Karolina W
Gość

U mnie też pomadki Lovely się nie sprawdziły. Suche wykończenie okropne, do tego dziwnie pękały i rolowały (?) się w kilkanaście minut po aplikacji, po zmyciu usta miałam bardzo piekące i podrażnione.

Agu Blog
Gość

Dlatego ja pozostaję wierna Bourjois Rev. :-)

nathalie.
Gość

niedawno kupiłam dwufazowy z Lirene i potwierdzam… dramat, bardzo się zawiodłam :(

Agu Blog
Gość

Czyli jednak nie jestem sama. :-)

Chocolade
Gość

Znam pomadkę z Bell i ją lubię – może dlatego, że odcień 01 niewiele się różni od odcienia moich ust i nie widać efektu "zżerania" pomadki ;)

Agu Blog
Gość

Być może. :-) Też dumałam nad jedyneczką.

P A T R Y C J A
Gość

szamponem i płynem micelarnym to mnie zaskoczyłaś. miałam w planach, ale teraz to przemyślę

Agu Blog
Gość

Może u Ciebie spisałyby się lepiej?

pirelka
Gość

Paletka Catrice i mnie rozczarowała, ale za to o dziwo płyn Lirene do demakijażu spisał się u mnie dobrze.

Agu Blog
Gość

No to jestem zdumiona tym płynem. :-)

Edyta
Gość

Też nie polubiłam się z tymi pomadkami Lovely, ale znalazłam na nie patent – nakładam bardzo cienką warstwę pędzelkiem do ust. Teraz są moimi ulubionymi, prawie w ogóle nie czuć wysuszenia. Spróbuj, może u Ciebie też zadziała

Agu Blog
Gość

O, dzięki za podpowiedź. Na pewno spróbuję! :-)

NattStylee
Gość

Pomadka z Lovely bardzo wysusza usta i jest to jej największy minus bo kolory mają naprawdę przecudne! :)

Agu Blog
Gość

Mi jakoś mocno nie wysusza obecnie, ale jest moooocno wyczuwalna na ustach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja z bell polecam kredki do oczu z serii morrocan dream, mam 02 i 04 i są bardzo fajne ale nie nadają się na linię wodną (04). Mam pomadkę 05 ale kolor jest za bardzo intensywny jak dla mnie, póki co leży i czeka na okazję. Lovely mam i lubię. Pozdrawim i czekam na jakiś wpis o bronzerach :)

Agu Blog
Gość

Kredek mam tyle, że kolejnych kupić nie mogę! ;-) A wpis o bronzerach myślę, że będzie jeszcze w tym tygodniu, bo wiele z Was o niego prosi. :-)

reservedbeinspired
Gość

Za marką Lovely i Bell nie przepadam, bo kiedy zaczynałam X lat temu swoja przygodę z markami jako początkująca w makijażu to zraziłam się na kilku kosmetykach. Często niestety sprawdza się u mnie reguła, że co tanie to do niczego. Kolejny raz i u Ciebie się przekonałam :)

Agu Blog
Gość

Akurat z tym, że tanie jest do niczego, to się nie zgodzę, bo znam dużo świetnych kosmetyków w niskich cenach. A Bell ogólnie bardzo lubię, w szczególności za linię HYPOAllergenic.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czy testowałaś matowe pomadki wibo? według mnie są przekozackie jeśli chodzi o trwałość i cenę, a nikt o nich jakoś specjalnie się nie rozpisuje..

Agu Blog
Gość

Nie, nie kojarzę. Możesz podrzucić pełną nazwę, albo jakiś link? :-) Będę wdzięczna!

Aleksandra Modlińska
Gość

Pewnie chodzi o Wibo Milion Dolar Lips. Są naprawdę genialne! Ja polecam nr 1 i 2 😀

Shoko S
Gość

A miałam ochotę na tę paletkę z Catrice.
Co do rozczarowań to było nim Schauma Creme&Oil.

Agu Blog
Gość

O proszę, dlaczego się zawiodłaś?

Arnell
Gość

Niestety parę razy trafiłam na produkt, który okazał się bublem, ale całe szczęście nie zdarza się to często. Pomadki Lovely bardzo lubię i u mnie sprawdzają się świetnie, szkoda, że Ci nie przypasowały :)

Agu Blog
Gość

A no szkoda, bo jedynka jest piękna. :-( Na szczęście mam Burżujki. :-)

Yasniiable
Gość

U mnie TT to na razie numer jeden:)

Agu Blog
Gość

Nie dziwię się. :-)

Mama Z Różową Torebką
Gość

Płyn micelarny z atomizerem? Bardzo nietrafiony pomysł 👎🏻

Agu Blog
Gość

No w tym przypadku nie sposób się nie zgodzić.

Martyna zmienionyrytm
Gość

A u mnie bublem okazał się dwufazowy płyn Nivea, podrażnia mi oczy. :(

Agu Blog
Gość

Oj, ja go bardzo lubię akurat, ale wiem, że dziewczyny właśnie na to narzekają w jego przypadku.

Joy of jelly
Gość

Ja niestety znowu się zawiodłam na szamponie z YR i kolejny poszedł do kosza.

Agu Blog
Gość

Którym? Ja swego czasu bardzo lubiłam oczyszczający.

fotografka
Gość

Niestety masa jest podróbek TT, ale rzadko która sprawdza się tak dobrze jak oryginał :(
Ja ostatnio skusiłem się na TA Xtreme i jestem zachwycona <3 Nie wiedziałam, że może być coś lepszego niż TT – a jednak ;) Widziałam też na Twoim blogu recenzje tych szczotek i też (z tego co pamiętam) byłaś zadowolona :)

Fancy
Gość

Pomadkę z Bell w tym samym odcieniu pokochałam prawdziwą kosmetyczną miłością, ale widzę, że różne opinie zbiera. Dla mnie jest ideałem i niesamowicie długo się trzyma ;) I ten płyn z Lirene też polubiłam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do płynu micelarnego z RESIBO, mam dokładnie to samo odczucie.. mnóstwo pozytywnych opinii na temat tej marki skłoniło mnie do zakupu "na spróbowanie" toniku, gdyż akurat mój był na wykończeniu. Samo opakowanie, w którym znajdowała się mgiełka wywarło na mnie pozytywne wrażenie, więc czym prędzej chciałam wypróbować produkt, a tym samym nieco się orzeźwić.. Niewątpliwie chlust toniku jakim dostałam w twarz mnie orzeźwił.. Z takim atomizerem produkt zdecydowanie nie nadaje się na szybkie schłodzenie w ciągu dnia.. Na "pocieszenie" do zamówienia dostałam próbki 3 innych kosmetyków od Resibo, więc nie narzekam i zabieram się za testowanie :D
Pozdrawiam!

Milena
Gość

O a ja chętnie sprawdzę tę wersję TT :)

Joannaa Lifestyle
Gość

Ja zaś uwielbiam te pomadki z Lovely, kompletnie nie przeszkadza mi to wykończenie :D Niestety są ostatnio wszędzie wyprzedane :/

Marta Kom
Gość

Dzięki za ostrzeżenie, na pewno nie skuszę się ani na te pomadki z Bell, Lovely ani na ten płym dwufazowy :)
Pozdrawiam

Aleksandra Modlińska
Gość

O Bell pomadkach są opinie podzielone, ale i tak chce ją wypróbować strasznie! Jednak w wszystkich biedronkach w moim pobliżu albo nie ma wgl tej serii albo nie ma numerku 3, na który choruje po zobaczeniu testera! Więc miałaś szczęscie, że na nią trafiłaś. A nieszczęscie, że się nie sprawdziła ;(.