Popularne posty

Moje podejście do makijażu - kiedyś i dziś

poniedziałek, 21 września 2015

Po pierwsze kosmetyki kolorowe sięgnęłam dość szybko, choć przez długi czas nie potrafiłam się nimi prawidłowo posługiwać. ;) Nie wiedziałam o istnieniu bazy pod cienie, pędzli do makijażu, czy kosmetyków do brwi. Na szczęście w porę odkryłam filmy urodowe na YT, poczułam zajawkę i zaczęłam makijażem interesować się bardziej. Chwilę później odkryłam pierwsze polskie blogi i pod wpływem impulsu założyłam swój. Ta przygoda trwa do dziś, a moja kosmetyczna pasja wciąż się rozwija. Jednak przez te wszystkie lata zmieniłam się zarówno ja, jak i moje podejście do makijażu i o tych zmianach chcę Wam dziś opowiedzieć. Zapraszam do dalszego czytania!



Nie ukrywam, że do tego wpisu zainspirowała mnie Paulina z bloga Alter Ego, która stworzyła niedawno podobny  i zachęcam do jego przeczytania TUTAJ. Może i Wy skusicie się na tego typu post? Wydaje mi się, że to naprawdę ciekawy temat. :) 

Zrezygnowałam z pełnego krycia

Kiedyś to był mój priorytet, choć tak naprawdę nigdy nie miałam większych problemów z cerą. Ładowałam na twarz milion warstw podkładu, bo wtedy jakoś nie po drodze mi było z korektorami. W efekcie często kończyłam z maską. Teraz coraz częściej stawiam na lekkie kremy BB i CC. Nie mam problemu z tym, że w ciągu dnia przebija mi jakieś przebarwienie.

Zaprzyjaźniłam się z korektorem pod oczy

Dawno temu, jeżeli używałam korektora, był to taki w sztyfcie. Nie miałam pojęcia, że pod oczami też przydałaby się odrobina czegoś rozświetlającego, jeżeli borykam się z cieniami. Teraz, gdy patrzę na swoje stare zdjęcia, na niektórych wyglądam, jakbym była chora i zmęczona.

Palce zamieniłam na pędzle

Kiedyś posiadałam jedynie pędzel do pudru, później, już na studiach, dokupiłam jakieś zwykłe do różu i do aplikacji cieni (płaski języczkowy). Mój makijaż został totalnie odmieniony, gdy po raz pierwszy zaczęłam pracować z flat topem lub puchaczem do rozcierania. Skończyły się wyraźne, odcinające się granice cieni, które wyglądały tragicznie, po aplikacji pacynką i wreszcie przestał mi się odznaczać podkład na linii żuchwy. To było coś. :D

Zrozumiałam, że baza pod cienie jest podstawą makijażu oka

Kiedyś cienie aplikowałam na gołą skórę i nie rozumiałam dlaczego nie chcą się trzymać. Najczęściej były zrolowane po paru godzinach (używałam tych najtańszych, o kiepskiej pigmentacji i słabej jakości). Teraz nigdy z niej nie rezygnuję i nawet średnio nasycone kolory zdają egzamin w ciągu dnia. 

Zrezygnowałam z nieśmiertelnej czarnej kredki

Czarna linia wodna w czasach studiów to była norma. A najlepiej całe oko obrysowane na czarno! Teraz łapię się coraz częściej na tym, że nawet przy smoky, linię wodną podkreślam cielistą kredką, a linię górnych rzęs przyciemniam linerem lub czarnym cieniem i mocno rozdymiam.



Przestałam lubić mocny mat i odkryłam rozświetlacze

Dawno temu, za pomocą gąbeczki dołączonej do pudru, z uporem maniaka starałam się zmatowić twarz. Teraz jedynie omiatam ją puchatym pędzlem i dodatkowo rozświetlam. Dzięki temu skóra wygląda bardziej świeżo, zdrowo i znacznie młodziej.

Zaczęłam malować usta na intensywne kolory 

Kiedyś stawiałam na nudziaki i to takie jasne! Zazwyczaj podkreślałam mocniej oczy. Teraz nie mam oporów przed czerwienią, czy mocnym różem, nawet na co dzień. Na większe wyjścia nadal stawiam na ciemne, przydymione oko, ale w połączeniu z wyrazistymi ustami i uwielbiam to. 

Odkryłam moje brwi na nowo

Dawno temu wychodziłam z założenia, że im cieńsze brwi, tym lepiej. :D Niczym ich nie podkreślałam. Nadal nie jestem mistrzynią w tej dziedzinie, ale uważam, że wyglądają znacznie lepiej niż kiedyś i opanowałam zaznaczanie ich, aby były widoczne, ale wciąż dość naturalne.

Przestałam się spinać i przejmować

Jeszcze parę lat temu trudno mi było z makijażu zrezygnować. Teraz nie mam z tym problemu. Wychodzę do sklepu w wersji saute i czuję się pewnie. To chyba przychodzi z wiekiem. Im jestem starsza, tym bardziej dojrzała i po prostu wiem, że wyznacznikiem mojej wartości nie jest makijaż. 

Nie dążę do perfekcji za wszelką cenę

Żadna z nas nie jest idealna i umówmy się, w dzisiejszych czasach, także na blogach, zdjęcia przechodzą ostrą selekcję i poddane są obróbce. Ale powiedzcie mi, kto tak naprawdę, na żywo, bez tych wszystkich studyjnych świateł i Photoshopa, zwróci na to uwagę, że jedną brew mamy milimetr wyżej od drugą? Nikt. Jestem jaka jestem, inna nie będę i raz makijaż wyjdzie mi lepiej, a raz gorzej. Każda z nas jest tylko człowiekiem, ma gorsze dni, zarwane noce i czasem brakuje czasu czy cierpliwości na dłuższe zabawy z makijażem i to jest normalne. Staram się wyglądać jak najlepiej, jasne, ale nie za wszelką cenę.

To chyba wszystkie zmiany, które przychodzą mi do głowy na gorąco, jako pierwsze. 

Koniecznie dajcie znać jak to wygląda u Was!

facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

70 komentarze

  1. Poczułam się zainspirowana! Naprawdę! :) Mam nadzieję, że z czasem i mnie uda się stworzyć podobny wpis. Czuję jednak, że dopiero teraz moja makijazowa metamorfoza się rozpoczyna. Nie zawsze stawiam na perfekcyjny makijaż, kreseczkę jak od linijki i mocne krycie. Coraz częściej rozcieram eyeliner, by nie tracić zbyt dużo czasu, używam delikatniejszych podkładów, nie stosuję silikonowej bazy i trzech różnych korektorów. Polubiłam również oczy podkreślone tylko tuszem! :) Do perfekcji dążę... ale tylko w wybrane dni. Bo są i takie, gdy wkładam dres, wiążę kitkę i nie przejmuję się, że wystraszę kuriera (trochę ryzykowna ta ich praca). Wiem jednak, że są i takie osoby, które twierdzą, że jak ktoś ładnie wygląda na zdjęciach to i tak musi być w świecie realnym. Dlatego czasami przykro mi, jak ktoś mówi, że nie wyglądam jak ze zdjęcia. Bo przecież nie pokazałam tam profilu i mojego krzywego noska, bo nie uśmiechnęłam się i nie pokazałam na zdjęciu, że potrzebuję aparatu na zęby. Ciężko też ludziom uwierzyć, że często spośród 10 różnych zdjęć wybiera się tylko jedno, na którym wyglądamy akurat korzystnie. Bo każdy z Nas woli zaprezentować się z jak najlepszej strony. Ale cóż, ludzie czasami myślą, że jak blogerka urodowa, to musi mieć twarz gładziutką, piękne włosy i cała emanować pięknem w czystej postaci. Zapominają, że jesteśmy tylko ludźmi...
    Ależ te wpisu u Ciebie szybciutko się czyta! Dosłownie człowiek mknie przez kolejne zdania i tylko kiwa głową sam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, z tym wyglądaniem jak na zdjęciach to zawsze mnie śmieszy. Nie rozumiem skąd to stwierdzenie się bierze i zdziwienie, przecież logiczne jest to, że każda z nas publikuje tylko takie zdjęcia, na których prezentuje się ekstra (we własnym odczuciu) i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. :D

      Dzięki Klaudyna! ;)

      Usuń
  2. Co to za pędzel i do czego go używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoeva 110, najczęściej używam go do bronzera i rozświetlacza.

      Usuń
  3. Czarna kreska wszędzie też była wszechobecna na początku mojej przygody makijażowej :) teraz wiem, że przy moich małych oczach robiłam sobie totalną krzywdę :) teraz uwielbiam jaskółkę i coś jasnego na linii wodnej :) a co do wchodzenia z domu bez makijażu, to kiedyś było to dla mnie nie do pomyślenia. A teraz? Robie to coraz częściej :) chyba do tego na prawdę trzeba dorosnąć :) Ogólnie post bardzo ciekawy, w przyszłości na pewno znajdzie się podobny na moim blogu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis i zgodzę się z ostatnim podpunktem - tak jak napisałaś, nie zawsze rano mamy czas na wykonanie pięknego makijażu, co wiem z własnego doświadczenia. W moim przypadku podkład na twarzy nie jest czymś koniecznym, natomiast nie obejdzie się nigdy bez tuszu do rzęs, który jednak w moim przypadku podkreśla urodę, dając pozytywny efekt (patrząc w lustro nie wyglądam, jak chora, czy zmęczona). Każda kobieta chce zawsze wyglądać olśniewająco, jednak nie makijaż czyni człowieka wyjątkowym. Oczywiście pomaga czasem w niektórych sytuacjach, ale jak stare przysłowie mówi: "nie ocenia się książki po okładce". Także popieram Twoje słowa, "nie dążmy do perfekcji za wszelką cenę", starajmy się nadrabiać czynami i byciem dobrym dla innych.

    PS. Szkoda, że dopiero niedawno odkryłam tego bloga.
    I przy okazji zapytam, te cienie do oczu ze zdjęcia to cienie z catrice? Jaka jest ich jakość? No i ten produkt z kobo, co to takiego? Też jakiś cień do oczu? Czy w ogóle produkty z tej marki są dobrej jakości? Będę wdzięczna za odpowiedź. :)

    Pozdrawiam,
    Madzianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że produkt Kobo na zdjęciu to sypki cień. Uwielbiam cienie tej marki, mają też niezły tusz do rzęs, rewelacyjne brązery i świetne pigmenty, dobre są też pomadki. Polecam produkty tej marki, bo są dobre jakościowo, a ceny niewygórowane.

      Usuń
    2. Madzianka dzięki. :) Tak jak napisała Kasia, to cień sypki. :) A co do palety Catrice, moim zdaniem cienie są całkiem ok, ale trochę się osypują, ja jednak markę bardzo lubię. :)

      Usuń
  5. Myśle że każda z nas przerabiała czarna kreskę wokół oka i cienkie brwi. Takie czasy taka moda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z kolei do wszystkiego podchodziłam z rozwagą i raczej nie popełniałam karygodnych błędów makijażowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karygodne może nie, ale jakieś na pewno :D

      Usuń
  7. Mam dokładnie tak samo oprócz brwi gdyż nigdy z nimi nie miałam problemu. Pomimo iż mam dopiero 21 lat czuje ze dopiero teraz dojrzałam do makijażu. Czuje sie pewnie bez niego jak i z nim. Uwielbiam wersje bardzo delikatne na codzień-jedynie podkład i korektor, a gdy wiem ze czeka mnie ważne wyjście dopiero wtedy "szaleje"-ale z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od kąt pamiętam zawsze miałam delikatne makijaże i tak pozostało i raczej pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, grunt to się dobrze czuć.

      ps. Odkąd. :)

      Usuń
  9. U mnie różnic jest chyba 3. Pierwsza to przede wszystkim fakt, że kiedyś nie malowałam brwi. A ich makijaż totalnie zmienia twarz. :) Druga to nie używałam kiedyś pędzli. Trzecia to podobnie jak Ty totalnie matowiłam twarz. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. od drugiej lub niż druga - wkradł Ci się mały błędzik w ostatnim podpunkcie :) Sama zaczynam się zastanawiać co u mnie się zmieniło, chociaż nadal nie jest tak jakbym chciała, to na pewno jest lepiej. Muszę zrobić sobie taką listę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny wpis, u mnie też wiele się zmieniło od czasów gdy pierwszy raz sięgnęłam po tusz do rzęs. Zwracam większą uwagę na to co kupuje i nie biorę już tylko tych najtańszych kosmetyków. Z makijażem u mnie ostatnio naprawdę biednie bo maluje się już tylko na większe wyjścia a tak to nic nie robię z sobą. Również lubię podkreślone usta bo mi dodają pewności siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale nadal mimo wszystko sporo tanich mam, bo rynek kosmetyczny poszedł do przodu i można kupić sporo fajnych kosmetyków w niskich cenach :)

      Usuń
  12. Ja również nie jestem już fanką pełnego krycia i kocham wszystko co rozświetlające. Uwielbiam używać (znienawidzone w okresie szkolnym) róż i bronzer, nie boję się pomalować usta na mocny kolor. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiele stąd jak najbardziej pokrywaja sie z moimi zmianami:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny wpis i wiele punktów się pokrywa również z moimi zmianami w makijażu. Odkryłam bazę pod cienie, a kiedyś wydawała mi się zbędnym kosmetykiem i produkty do brwi. Nie wiem jak mogłam, żyć bez ich podkreślania. Chyba pokuszę się o zrobienie podobnego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele z tych punktow widzialabym takze u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czarnej kredki na szczęście nigdy nie używałam;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie największą zmianą "kiedyś i dziś" jest właśnie to, że kiedyś wyjście do sklepu musiało być poprzedzone minimum dwudziestoma minutami przed lustrem, żeby chociaż nałożyć podkład, puder matujący, wytuszować rzęsy. Nie wyobrażałam sobie chodzenia całkiem "naturalnie" poza domem. Teraz dojrzałam do momentu, w którym uważam, że makijaż jest świetnym dodatkiem, ale nie priorytetem i nieodłącznym elementem mnie. Dlatego też teraz jak zaśpię i mam 15 minut rano to zaraz po ubraniu się i przeczesaniu włosów priorytetem będzie nie makijaż, a śniadanie.;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że chyba każdy przechodził taki etap w życiu. W końcu najlepiej uczymy się na własnych błędach. Mi ciągle jeszcze makijaż super nie wychodzi ale widzę ogromny progres z tym co było jeszcze 2 lata temu. Czasem mniej znaczy więcej. I nie ma co się wstydzić, że bierzemy inspirację od innych osób. Po to właśnie są te wszystkie wpisy, filmiki i zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie króluje od nie wiadomo jak dawna make-up no make-up. Dlatego nawet nie warto szukać u mnie w kosmetyczce szminki czy jakiś ciemnych cieni.
    Może jednak kiedyś się to zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem Ci, że ja wszystkie te punkty też "wdrożyłam" do swojego make upu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Twój post na pewno w większej części pokrywałby się z moim :)

    OdpowiedzUsuń
  22. W moim przypadku jest podobnie ,większość się pokrywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ze wszystkich podpunktów zostało mi wieczne matowienie. Mimo posiadania suchej cery i wypróbowania mnóstwa kosmetyków, po lekkim, czy mocnym makijażu policzki świecą się okropnie już po 2 godzinach :( Może ktoś ma podobny problem i jakieś rady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to kwestia nieodpowiedniego kremu pod podkład?

      Usuń
    2. Zerknij do tego wpisu, może się przyda :)
      http://www.agatabielecka.pl/2015/04/matowa-skora-na-duzej-moje-sposoby-na.html

      Usuń
  24. Mnie też się zdarza wyjść z domu bez makijażu i podobnie jak Ty, stawiam teraz na mocny kolor ust, również na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z bladymi ustami czuje sie teraz jak trup :D

      Usuń
  25. Mogłabym się podpisać pod kilkoma punktami - np tym o kryciu, macie czy perfekcji. Mimo niedoskonałości na twarzy nie staram się już ich ukryć za wszelką cenę, a po nałożeniu pudru spryskuję wszystko mgiełka, dzięki czemu skóra nabiera zdrowego blasku. Co do czarnej kredki na linii wodnej, to na szczęście mnie to ominęło, zbyt dużo moich koleżanek nakładało ją jako jedyny makijaż, przez co ich oczy zamieniały się w małe przecinki.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mgiełki też lubię, albo wodę termalną po prostu. Ja linię wodną na czarno akceptuję, ale w pełnym makijażu, z ładnie roztartą dolną powieką. ;)

      Usuń
  26. Mam dokładnie tak samo! Zwłaszcza z punktem nr 1, dotyczącym super kryjących podkładów. Ja fanka Revlona Colorstay i wszystkiego co kryje na mur beton kupiłam ostatnio podkład Face and Body z MAC, ktory nie kryje prawie wcale. Świat się chyba kończy, ale jestem zachwycona jak on na mnie wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też lubiłam kiedyś CS i używałam go na co dzień. ;)

      Usuń
  27. Kilka dni temu pisałam podobny post, ale czytając twój widzę, że o wielu rzeczach nie napisałam, a powinnam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, chętnie przeczytam. :) Zawsze możesz zrobić kontynuację. :)

      Usuń
  28. Świetny wpis! Muszę zdecydowanie pomyśleć o porządnych pędzlach do makijażu i poszukać czegoś lepszego do podkreślenia brwi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam farbkę MUFE, pomadę Inglot lub np. ten wpis http://www.agatabielecka.pl/2014/10/przeglad-cieni-do-brwi-catrice-essence.html :)

      Usuń
  29. Ja zaczęłam używać intensywnych kolorów na ustach dopiero po wielu namowach siostry mojego narzeczonego. Sądziłam, że na wielkich ustach fuksja, neonowy róż czy krwista czerwień będą wyglądać jak u klauna... a jednak nie ;) teraz dość często tylko przypudrowuję twarz i maluję rzęsy, a do tego funduję sobie krzykliwe usta i czuję się w takim wydaniu rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ehh ta nieśmiertelna czarna kredka, każdy musiał ją przeżyć na początku swoich doświadczeń chyba... też się tak malowałam i wyglądałam strasznie oczywiście, mam bardzo podobne doświadczenia:) Przeszłam tez wiele z tych faz:) Też już się tak nie spinam, mam już prawie 30 na karku - im starsza jestem tym mam mniej kompleksów ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny post:) bardzo wiele rzeczy, które napisałaś, pokrywa się z moimi wpadkami makijażowymi.
    Teraz mam 25+ i wiem, że nie makijaż czyni nas kobietami, ale to jakie jesteśmy i jak czujemy się same ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetny post ! Czarna kreska i gruba warstwa podkładu to jest to ! :-) Cóż każdy z nas uczy się na błędach...
    Jednym z moich największych makijażowych błędów było nadmierne zamiłowanie do mocno podkreślonych oczu, co wcale nie wyglądało tak dobrze jak u dziewczyn z YT :D
    Na szczęście z upływem lat zrozumiałam, że podstawą doskonałego makijażu jest umiar i minimalizm...:-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Super post ! :) Ja staram się ulepszać mój makijaż i na pewno różni się od tego co był kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja kiedyś próbowałam się zakumplować za wszelką cenę z czarną kredką, choć sama nie wiem dlaczego. Wszyscy mi mówili, że do mojej delikatnej urody wyglądam źle, a ja mimo iż to wiedziałam od czasu do czasu i tak się malowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja też zaczęłam się interesować makijażem dzięki youtubowi i tak już to trwa 7 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny post! O tak, też przechodziłam czasy kredki do oczu... Jak dobrze, że to już za nami :D
    Czy mogłabyś mi powiedzieć jaki puchacz do rozcierania polecasz? Próbowałam przeszukać posty, ale mi się nie udało.

    Pozdrawiam ciepło
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, najbardziej polecam Zoevę 227 i Hakuro H79 oraz H74. :-)

      Usuń
  37. Bardzo dziękuję za odpowiedź!

    Przy okazji chciałam powiedzieć, że nie tylko bardzo lekko i przyjemnie czyta się Twojego bloga, ale też wspaniale ucieszyć oko Twoimi fantastycznymi zdjęciami!

    Pozdrawiam
    Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja szukam ciągle kosmetyków, które pozwoliłyby wpisać się w pewien schemat makijażu prostego i idealnego na co dzień. Może to trochę nudne podejście, ale ja właśnie taka nudna jestem i zestaw na który zawsze mogę liczyć jest na wagę złota. Ale wiem już na pewno, że nie potrzebuję szaleństwa, nie przekonam się do mocnych ust, nie lubię błyszczyków, kreska nie jest dla mnie i nigdy nie mam czasu ani weny na bronzer :) Dlatego okrajam moje zbiory i zostawiam tylko to, co odpowiada mi w stu procentach :) I w końcu mogę głośno powiedzieć, że ponad kolorówkę kocham pielęgnację, i to się na pewno szybko nie zmieni! :D
    Świetny post, dziękuję za inspirację do myślenia nad własnymi odpowiedziami.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  39. Trafiłam na Twojego bloga zupełnie przypadkiem i przejrzałam prawie całego, świetny blog :) a co do Twojego podejścia do makijażu mam identycznie! Kiedyś im więcej podkładu i pudru tym lepiej, nieśmiertelna czarna kredka i jasna prawie biała pomadka do ust w której wyglądałam jak nieboszczyk, to były czasy :D

    OdpowiedzUsuń
  40. super temat, bardzo interesujący post :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Wygląda na to, że przygoda z makijażem przebiegała u większości z nas podobnie. Od siebie dodam usiłowanie zmieniania na siłę swego naturalnego kolorytu. Jestem typowym, zimnym latem słowiańskim, do tego mam twarz o dość ciężkich rysach - są techniki i kolory, których nie powinnam używać, ponieważ albo dodają lat, ale sprawiają, że wyglądam jak przysłowiowa Jadzia z warzywniaka. Gdzieś tam na początku swego makijażowego szaleństwa naoglądałam się zdjęć mocnych, graficznych makijaży, które koniecznie chciałam odtworzyć na moim dość małym oku z opadającą powieką. Wychodziły takie koszmarki, że szkoda gadać. Z drugiej strony, z biegiem lat twarz się zmienia, powieka opada coraz bardziej, więc właściwie ciągle uczę się makijażu na nowo. Ciągle zdarzają mi się wtopy i ciągle odkrywam, że z taką a taką zmianą wyglądam wcale nieźle. I to jest świetne, wieczna metamorfoza nie tylko wyglądu, ale i przyzwyczajeń.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________