Jak dbać o wymagające usta? Moja aktualna pielęgnacja – przegląd balsamów i domowe metody na regenerację spierzchnietych warg

napisała AGU
Wielokrotnie żaliłam się Wam, że moje usta są bardzo wymagające i mocno problematyczne. Wystarczy moment, aby wyschły na wiór, popękały i wyglądały bardzo nieestetycznie. Zdarzają się także zajady a kiedyś bardzo często gościłam opryszczkę. Na  moje nieszczęście, nie jest to tylko kwestia pory roku. Muszę o nie dbać regularnie i codziennie, niezależnie czy to mroźna zima, czy upalne lato. Reagują dosłownie na każdą zmianę pogodową – mróz, upał lub wiatr, ale nie tylko. Każda wizyta u dentysty kończy się pobojowiskiem, wszelkiego rodzaju spadki odporności, przeziębienia i choroby zapewniają mi Saharę. Naprawdę ciężko się z nimi dogadać. A, że uwielbiam usta malować, w dodatku kolorami mocnymi i pomadkami o wykończeniu matowym, to musiałam znaleźć wreszcie na moje wargi jakiś sposób. Wiadomo bowiem, że żaden odcień na takich sucharkach dobrze nie wygląda. Jeśli jesteście ciekawe jak sobie radzę, to zapraszam do dalszego czytania. Opowiem dziś o używanych aktualnie balsamach i pomadkach ochronnych oraz zdradzę kilka domowych sposobów, które spisują się u mnie zawsze. 

-PIELĘGNACJA NOCNA-
Niezależnie od tego, czy maluję usta w ciągu dnia kolorową pomadką, czy stawiam na sztyft ochronny, zawsze na noc nakładam na wargi bardziej treściwy kosmetyk, w celu ich nawilżenia i odżywienia. Jeżeli sobie odpuszczę i przez kilka dni tego nie zrobię, suche skórki mam gwarantowane. Aktualnie używam zamiennie trzech produktów. Sięgam po nie w zależności od stanu moich ust.

BIODERMA, ATODERM LEVRES, ODŻYWCZY BALSAM DO UST
Jeden z moich faworytów na chwilę obecną. Zresztą nie tylko moim, bo nawet mój facet się do niego przekonał. Na ustach nie daje koloru, pozostawia jedynie bezbarwną, lekko połyskującą, ochronną powłoczkę. Jest idealny do stosowania także poza domem, bo nie bieli. Nie posiada wyraźnego smaku, ani zapachu. Dogłębnie oraz długotrwale nawilża i regeneruje. Niestraszne mu nawet pęknięcia, czy różnego rodzaju ranki. Jako jedyny, naprawdę szybko uratował moje usta po niedawnym leczeniu stomatologicznym, które dało mi nieźle popalić. Zapewnił gładkość, miękkość i komfort. Jest wydajny, zamknięty w wygodnej tubce i wcale nie taki drogi jak mogłoby się wydawać. W aptece internetowej, w której często składam zamówienia, kosztuje obecnie 18,99zł/15ml. Używam go ponad 4 miesiące, ale nie codziennie, więc mogę napisać także, że jest wydajny. Obecnie mi się kończy i na pewno kupię go ponownie.
FLEXITOL, BALSAM DO UST
Kolejny ulubieniec. Zużyłam kilka tubek i wiem, że obecna nie jest ostatnią. W zasadzie mogłabym powtorzyć to co napisałam wyżej – balsam świetnie odżywia i pielęgnuje usta. Wspomaga leczenie popękanych miejsc oraz zajadów, niweluje zadziorki, przyspiesza gojenie. Oczywiście również zmiękcza i wygładza. I to naprawdę ekspresowo oraz na wiele godzin. Na ustach daje połyskujące, bezbarwne wykończenie. Śmiało więc można nakładać go bez lusterka, bo nie bieli nawet, gdy zaaplikujemy go w nadmiarze. Posiada w składzie mentol i kamforę, przez co ma charakterystyczny zapach, ale nie jest on tak mocny jak w przypadku Carmexu. Nie chłodzi też jakoś mocno ust. Można go kupić od 9,89zł/10g w aptekach internetowych. Doczekał się wpisu na blogu, w którym wystąpił w duecie z kremem do rąk tej samej marki. Do poczytania TUTAJ
NIVEA, LIP BUTTER, MASEŁKO KOKOSOWE
Niektórzy masełek Nivea nie znoszą, a ja je bardzo lubię. Nie są może aż tak odżywcze jak balsamy wyżej wymienione, ale z moimi wargami się dogadują. Dlatego zawsze mam pod ręką chociaż jedną puszkę, która swoją drogą jest bardzo urocza. Może z zajadami sobie nie poradzą, ale z pęknięciami, przesuszeniem oraz innymi codziennymi, niekomfortowymi przypadłościami już tak. Doskonale nawilżają, natłuszczają i przywracają równowagę wargom. Zmiększają je i wygładzają. Nie są barwiące, zapewniają przezroczyste, lekko błyszczące wykończenie, które prezentuje się bardzo naturalnie. Aktualnie skusiłam się na wersję kokosową, która nie pachnie mocno, co bardzo mi odpowiada. Używam ich wieczorem, głównie z tego względu, że w ciągu dnia, będąc poza domem, wybieram bardziej higieniczne rozwiązania. Tuż przed pójściem spać nakładam grubą warstwę i kładę się do łóżka. Rano budzę się z ustami zregerenowanymi i gotowymi na nałożenie pomadki. Kosztują niewiele bo niecałe 11zł/19ml, a często można je też upolować w promocji. Są też szalenie wydajne. Jedno opakowanie wystarczyło mi na ponad pół roku! O wersji waniliowej i karmelowej pisałam TUTAJ.

-PIELĘGNACJA DZIENNA-


W ciągu dnia, gdy wychodzę na zewnątrz, zawsze mam pomalowane usta kolorową pomadką lub błyszczykiem, chyba, że są w opłakanym stanie. Wtedy rezygnuję z koloru na rzecz ochrony i regeneracji. Jednak w trakcie pracy, czy po prostu spędzania czasu w domu, po sztyfty sięgam co kilka godzin. To już po prostu nawyk, z którego nie zamierzam rezygnować. Mam też tak, że zanim poprawię kolor na ustach, lubię go całkiem zmyć, nawilżyć wargi i dopiero ponownie położyć szminkę. Kosmetyków ochronnych używam zamiennie. Mam ich sporo, bo ciągle jakiś gubię. Stoją więc porozstawiane wszędzie, gdzie przebywam oraz poupychane po kieszeniach i torebkach.
EOS, BALSAM DO UST, JAGODA ORAZ SORBET TRUSKAWKOWY

O jajeczkach Eos naczytałam się dużo pozytywnych opinii, więc postanowiłam się na nie skusić. W poście z nowościami (klik), wspominałam, że spodziewałam się chyba czegoś innego. Uważam, że nawilżają bardzo przeciętnie. Trudno nałożyć grubszą warstwę, a cienka, bezbarwna powłoczka bardzo szybko się wchłania i nie zapewnia długotrwałej ochrony. Plusują jedynie designem, zapachem – truskawka jest ekstra, jagoda mniej, oraz smakiem. Sięgam po nie w ciągu dnia,np. w trakcie pracy, gdy nie mam żadnej kolorowej pomadki na ustach. Nie określiłabym ich jednak hitem i nie podzielam zachwytów. Jest wiele dużo lepszych balsamów ochronnych w niższych cenach. Koszt jednego opakowania to 22,90zł/7g, znajdziecie je np. TUTAJ. Jak jak je skończę, to raczej nie zdecyduję się na następne, być może spróbuję Balmi.

NIVEA VITAMIN SHAKE, POMADKA DO UST Z ŻURAWINĄ I MALINĄ
Dobra pomadka ochronna w sztyfcie. Chyba ulubiona ze wszystkich wersji Niva. Noszę ją zazwyczaj w torebce lub w kieszeni. Cudnie pachnie, dobrze nawilża i zmiękcza usta. Zapewnia lekko błyszczący efekt i podbija naturalny kolor ust. Po prostu robi to, co ma robić. Kosztuje około 8zł/48g i znajdziecie ją wszędzie. Zużyłam już mnóstwo sztuk i z pewnością sięgnę po nią po raz kolejny. 
MAYBELLINE, BABY LIPS, DR RESCUE, PINK ME UP

Powtórzę to, co napisałam w poprzednim poście z ulubieńcami lutego (klik). Nie jest to najbardziej nawilżająca pomadka jaką znam, ale spisuje mi się całkiem nieźle. Kupiłam ją z czystej ciekawości i mam teraz ochotę na inne wersje. Delikatnie barwi usta i nadaje im subtelny połysk. W smaku jest słodka, a pachnie mentolowo (zawiera mentol w składzie). Chłodzi też usta od razu po aplikacji. Zmiękcza, wygładza, delikatnie nawilża. W ciągu dnia spisuje się bez zarzutu. Płaciłam za nią około 10zł/4,4g. 

ALTERRA, SOS POMADKA DO UST Z GRANATEM BIO


Lubię pomadki Alterry. Rumiankowa jest rewelacyjna, a ta z granatem równie dobra. No i ładniej pachnie. Dobrze nawilża usta oraz przy okazji je peelinguje ponieważ zawiera delikatne drobinki. Po jej użyciu wargi są gładkie, bardziej jędrne i miękkie. Przy okazji delikatnie nabłyszcza i podkreśla naturalny kolor ust. Do kupienia w Rossmannach w cenie 4,99zł/4,8g.

Oczywiście poza wyżej wymienionymi sięgam także po Blistex, Carmex, Bebe, Tisane, czy innego rodzaju sztyfty. Zazwyczaj decyduję się na zakup czegoś, co aktualnie jest w promocji i jest mi znane oraz wiem, że się u mnie sprawdza. 

 -DORAŹNE, DOMOWE METODY PIELĘGNACJI-

Bardzo lubię odżywiać usta korzystając także z zasobów własnej kuchni. Naturalne składniki są często bardziej skuteczne i działają szybciej niż gotowe produkty. Nie widzę sensu wydawania pieniędzy na chociażby peeling do ust, skoro w kilka minut mogę przyrządzić go sama. Poniżej macie kilka moich sprawdzonych, domowych sposobów pielęgnacji.

DOMOWE PEELINGI


Cukrowy peeling do ust  to podstawa. Jest banalnie prosty w wykonaniu. Potrzebujemy łyżeczki białego cukru, łyżeczki oliwy i miodu. Składniki łączymy ze sobą, przekładamy do pojemniczka i usta przez chwilę masujemy. Resztę usuwamy płatkiem kosmetycznym i nakładamy ulubiony balsam.

Świetnie sprawdza się także peeling kawowy. Jest mocniejszym zdzierakiem, więc trzeba wargi masować ostrożnie, ale z suchymi skórkami rozprawia się ekspresowo. Łyżeczkę kawy mieszam z łyżeczką dowolnego oleju oraz z odrobiną masła Shea. Masuję, zmywam i nakładam grubą warstwę balsamu.

Peeling możemy wykonać równie dobrze skrystalizowanym miodem. Jego drobinki doskonale złuszczają naskórek, jednocześnie go nawilżając.

Niezastąpiona jest także szczoteczka do zębów, którą możemy wykonać delikatny masaż. Ja nakładam na usta odrobinę balsamu i masuję je okrężnymi ruchami. W tym celu używam zawsze miękkiej szczotki.

Ważne, aby tego typu zabiegów nigdy nie wykonywać w przypadku świeżych ranek, czy też opryszczki. To nigdy nie kończy się dobrze.

DOMOWE NAWILŻANIE

Zdarza się, że pomimo posiadania kilkunastu balsamów nie mogę znaleźć ani jednego. Czasem pojadę też np. do mamy, wezmę dawno nieużywaną torebkę i zapomnę sztyftu ze sobą. Wtedy nie lecę do drogerii i nie kupuję kolejnego, a ratuję się domowymi sposobami i korzystam z dobrodziejstw natury. Poniższe składniki sprawdzają się u mnie od lat.

Miód – wystarczy pokryć usta grubszą warstwą, a bardzo szybko powrócą do zdrowia. Miód charakteryzuje się silnym działaniem regenerującym oraz nawilżającym. To istna bomba witaminowa. Nakładam go na kwadrans, następnie zlizuję. Usta są miękkie, gładkie i odżywione.

Olej kokosowy – świetnie natłuszcza, nawilża i odżywia. Pozostawia ładną, połyskującą powłoczkę na wargach i naprawdę szybko robi z nimi porządek. Warto mieć go pod ręką, bo jest niezwykle uniwersalny. Sprawdzi się zarówno w kuchni, jak i w pielęgnacji całego ciała. Jeżeli nie lubicie jego zapachu/smaku, zdecydujcie się na jakiś inny olej bądź klasyczną oliwę.


Zielony ogórek – czasami nakładam grubszy plasterek na usta, na około kwadrans, ponieważ ogórek ma działanie rozjaśniające i nawadniające. Kiedyś w to nie wierzyłam, ale ten sposób naprawdę działa. Może nie poradzi sobie z mocno spierzchniętymi wargami, ale w codziennej pielęgnacji, by zapobiec przesuszeniu, sprawdza się naprawdę super.


Sok z aloesu  – jeżeli macie do niego dostęp, bardzo polecam czerpać korzyści. Sprawdza się nie tylko w pielęgnacji ust. Przykładam świeżo urwany liść do warg, wyciskając z niego sok. Rewelacyjnie koi, nawilża i wygładza.

-INNE-


Zdarza mi się także używać innych, tanich jak barszcz produktów, które kosztują grosze, a są wielofuncyjne więc warto o nich wspomnieć. Nie pokażę Wam ich teraz na zdjęciu bo właśnie mi się pokończyły i szykuję się do zamówienia ich. Swoją drogą, odkąd odkryłam ceny aptek internetowych, przestałam przepłacać w tej pod domem, gdzie przebitka cenowa jest naprawdę niezła.


WAZELINA KOSMETYCZNA 

Niektórzy za nią nie przepadają, ale ja czasem lubię po nią sięgnąć. Dobrze natłuszcza i chroni usta przed wiatrem, czy niekorzystnymi temperaturami. Czasem mieszam ją również z miodem. Z większymi problemami niestety sobie nie radzi, przynajmniej w moim przypadku.

MAŚĆ Z WITAMINĄ A


Produkt nadający się do pielęgnacji całego ciała, nie tylko ust. Wspaniale zmiękcza, regeneruje i chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Używam jej najczęściej w trakcie choroby. Smaruję wtedy czerwony nos oraz popękane wargi za jednym zamachem. Działa bez zarzutu, ale niestety bieli, dlatego decyduję się na nią przed pójściem spać.


OLEJEK Z DRZEWA HERBACIANEGO


Genialnie radzi sobie z opryszczką, dlatego zawsze po niego sięgam, gdy mi to dziadostwo wyskoczy! Polecam i odsyłam do wpisu o 7 sprawdzonych sposobach na olejek z drzewa herbacianego TUTAJ.

Dużo tego, ale pamiętajcie, że nie stosuję wszystkiego na raz. ;) Zresztą, żeby moje usta były przygotowane na noszenie pomadek, w szczególności tych matowych, muszę poświęcić im sporo czasu i pamiętać o regularnym dbaniu o nie. Coś za coś. :))

Koniecznie dajcie znać jak Wy radzicie sobie z suchymi, popękanymi ustami! Jakie balsamy lubicie? Jakie odradzacie? Jestem ciekawa waszych typów! :))

  facebook

instagram

bloglovin

google

44 komentarze
0

Zobacz także

44
Dodaj komentarz

avatar
44 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
ViraMoDelinDIYNeverlandNot too serious blogrogaczkiKlaudia Jaroszewska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joa nowa
Gość

Ja bardzo lubię to masełko kokosowe Nivei i pomadkę Vitamin Shake :)

Rockstar na macierzyńskim
Gość

ja zawsze ratowałam się Linomagiem w maści

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tam jestem wierna Tisane w słoiczku :-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja masełko Nivea mam prawie rok i jeszcze denka nie widać :O a równiez uzywam codziennie na noc. Nie nawilża jakoś rewelacyjnie moich ust :(

Edyta Ch.
Gość

Ja niestety też mam bardzo problematyczne usta :( U mnie w ciągu dnia najlepiej sprawdza się sztyft do ust Burt's Bees, a na wieczór grubsza warstwa maści z wit.a lub kremu Clobaza, który kupuję właściwie z myślą o dłoniach czy przesuszonych kolanach, ale świetnie sprawdza się także w roli nawilżacza do ust :)

Evelinn
Gość

Ja również mam problematyczne usta i tak samo lubię mocne kolory i matowe wykończenia, także na co dzień :) Oczywiście wieczorem domowy peeling lub pomadka peelingująca Sylveco oraz gruba warstwa odżywczego kosmetyku, np. masełka Nivea. W dzień przed nałożeniem szminki stawiam na Tisane. Lubię też Carmex, ale tylko ten w podstawowej wersji, nie przypadły mi do gustu wersje smakowe.

Kamila Konarska
Gość

Ja też bardzo lubię Alterrę, te masełka Nivea są niestety dla moich ust za słabe:/

Marta S.
Gość

Ja używam tylko Alterry rumiankowej lub Neutrogeny na dzień, a na noc nakładam na usta i dookoła nich maść z witaminą A (kiedyś Alterrę z granatem, ale była bardzo tłusta i nie kupowałam ponownie) – zestaw idealny, żadnych spierzchnięć, pękania ani kącików, a kiedyś było to moją zmorą! :)

Aleksandra M
Gość

witam.
Mam odwieczny problem z moimi ustami, strasznie się przesuszają. Ostatnio skusiłam się na zakup carmexu, ale niestety tylko mnie rozczarował ( pomimo wielu pozytywnych opinii ). Mnie niestety uczulał, dostawałam koło ust dziwnych krostek. Gdy go odstawiłam problem się skończył. Zamiennie kupiłam wazelinę poziomkową z Flos-Leku. Ta wazelina spisuje się świetnie. Natomiast na wieczór stosuję nieśmiertelne masełko z Nivea.

Science Woman
Gość

U mnie najlepiej od lat sprawdza się carmex. Teraz kończę trzecie opakowanie, a w zapasach już czeka kolejne:)

88kokosek88
Gość

Ostatnio stałam się szczęśliwą posiadaczką 5 jajeczek i uważam że nawilżają bardzo fajnie. Ale wiadomo że każda z nas jest inna i na każdą dany kosmetyk może inaczej działać.

saharu saharu
Gość

troche masz tyh produktów ciekawa jestem tego balsamu nivea

Klaudia She-wolf
Gość

Dla mnie bezapelacyjnym hitem do ust jest Nuxe, Reve de Miel ;) a na codzień cenie sobie kuleczkę EOS ;)

Pamircia
Gość

Czy masełko kokosowe jest takie samo w konsystencji jak wanilia i makadamia? Pytam, bo miałam je (tj. wanilia i makadamia), a teraz mam malinowe, ale wg mnie to jest zupełnie inny produkt…

ekstrawagancja ekstrawaganckiej
Gość

Peeling z oleju kokosowego zawsze się u mnie sprawdza! Dodatkowo pod ręką, w malutkiej kieszeni torebki znajduje się pomadka ochronna (a to z Eveline czy też AA).
Z chęcią wypróbuję peeling kawowy i produkt z Biodemy :)

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po masełko z Bielendy :) Samych specyfików do dbania o usta mam zapewne z 10, bo również u mnie suche skórki bardzo nieznośne i muszę o nie bardzo dbać szczególnie :)

Beat The Boredom
Gość

Nie polecam ukochanego przez wielu balsamu Tisane, bo uzależnia bardzo usta. Moim ulubieńcem, którego NIC nie przebije, bo jest ideałem, jest Blistex w białej tubce. :) Nawilża niesamowicie, odżywia i LECZY zajady oraz opryszczki. Naprawdę geniusz. I do tego kosztuje niewiele (ok, 10 zł). Na co dzień lubię Bebe, bo inne produkty mnie uczulają i swędzą lub pieką mnie usta. :) Przypomniałaś mi o peelingach ust, których nie robię i przez to mam właśnie nadmiar skóry na ustach. :) Dziękuję, przyczynisz się do moich pięknych ust, hihi. :D

Maj Lena
Gość

takie posty to ja lubię!

Rarity
Gość

Peelingi cukrowe uwielbiam do ust! Maselka z nivea nie lubie niestety :(

Karolina W
Gość

Świetny post. Balsamów Bioderma i Flexitol nie znam, ale na pewno poznam :) Peeling szczoteczką do zębów spisuje się u mnie świetnie :)

Katarzyna Poloczek
Gość

Używam osobiście peelingu do ust z miodu i cukru ;) , masło shea i pomadki :)

Paula Sypień
Gość

Jest taki sezon, że za nic w świecie nie mogę poradzić sobie ze spierzchniętymi ustami- oleje, pilingi, masła, pomadki nie pomagają. Na razie jedyną pomadką jaka działa w takiej sytuacji, to Isana najzwyklejsza- granatowa. I choć też nie jest rewelacyjna, to najlepsza ze wszystkiego co próbowałam do tej pory. Chcę spróbować Eos.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przede wszystkim należy pamiętać o odpowiedniej ilości płynów w organizmie. Ja po paru dniach nieprzestrzegania swojego "wodnego reżimu" mam wyschnięte usta. Jak jest już źle ratuję je odżywczą pomadką z peelingiem Sylveco, a później Tisane :) i to działa :)

ROKSI
Gość

ja używam już od kilku miesięcy tylko balsamu do ust nuxe i działa świetnie ;)

Kiki Kosmetyki
Gość

Używam masełka z Nivei również kokosowego na przemian z balsamem do ust z Avonu :)
Bardzo przydatny post :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na zajady koniecznie suplementuj witaminę B complex. Najlepiej w systemie 2 tabletki 3 razy dziennie podczas ich pojawienia się. Do smarowania – świetny produkt LIPS – do dostania w aptece. Bardzo polecam :) Mi po dwóch dniach zniknęło wszystko :)

GumaDoZuciax3
Gość

Balsamy EOS chodzą za mną już od jakiegoś czasu, muszę w końcu sobie któryś zamówić. Jeżeli chodzi o moją pielęgnację to na wieczór nakładam masełko z Nivea a w ciągu dnia ostatnio używam wiśniowej Baby Lips lub Carmex'a. Peeling robię kiedy myję zęby, za pomocą szczoteczki :)

Ma J.
Gość

Ciekawy post i piękne fotki :)

Antymionka
Gość

Ja odradzam pomadkę z nivea mleko i miód, podkreśla suche skórki i wcale nie nawilża. Natomiast u mnie numerem jeden jest balsam do ust z Organique. Ma naturalne składniki, cudownie wygładza, regeneruje i nawilża usta, do tego jest wydajny i pięknie pachnie. Robię też peeling z cukru i miodu, dzięki temu moje usta są zadbane przez cały rok :)

Wiedźminka
Gość

bardzo fajny post :)

Dominika Kłębek
Gość

Śliczne zdjęcia ! Nivea jak dla mnie ever for ever !

Blog Greatdee
Gość

Ja lubię na noc Reve de Miel, a na dzień EOS lub pomadki z Balei :)

Panna Anna
Gość

polecam pomadke z peelingiem firmy Sylveco, do kupienia w każdym sklepie 'Helfy' bądź w internecie.Usta są w natychmiastowym tempie gładkie, usuwa wszelkie suche skórki no jest cudowna :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Muszę skusić się na Flexitol i wspomnianą wyżej pomadkę z peelingiem Sylveco.

lacquer-maniacs
Gość

Bardzo przydatny dla mnie post! Aktualnie niestety mam dość duże problemy z moimi ustami. Zajady już trochę zaleczyłam, ale suchość ust pozostała. Dermatolog polecała mi bardzo pomadkę Uriage, ale chętnie zwrócę uwagę i na Biodermę, i Flexitol.
Pomadkę Nivea Vitaminshake również uwielbiam, natomiast Alterra rumiankowa nie pomogła na moje usta.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja również mam bardzo problematyczne usta.. Lubię wypróbowywać nowości, ale zawsze wracam do balsamu w słoiczku Tisane :) oprócz produktów, które wymieniłaś – polecam też masło shea, lubię stosować na noc grubą warstwę :)
Pozdrawiam,
Justyna

recenzjemarteła
Gość

Moim hitem są masełka nivea :)

INFINITY BLOG
Gość

U mnie nr jeden na noc i rano to słoiczek Nuxe, uwielbiam :)

Klaudia Jaroszewska
Gość

Zapisałam sobie ten post bo bardzo mi się przydadzą niektóre metody :)

rogaczki
Gość

Sporo tego używasz, ale rozumiem i wiem z własnego doświadczenia, że nim się znajdzie dobry kosmetyk do ust – trzeba pocałować wiele badziewiaków. U mnie taki przesusz od kilku lat przychodził zimą i pokazać się z tym publicznie było mi wstyd. Używałam wszystkiego – aptecznego i nie. Z Twoich typów najlepiej sprawdzała się Bioderma i żałuję, że tak późno na nią trafiłam. Tej zimy od naustnej apokalipsy uratował mnie balsam Nuxe, używam go teraz już tylko na noc i nadal jest świetny :) W ciągu dnia najchętniej sięgam po klasyczny Blistex, a ostatnio do moich ulubieńców dołączyła pomadka Caudalie. Z… Czytaj więcej »

Not too serious blog
Gość

Mój narzeczony ma teraz problem z pękającymi ustami. Jak to facet ucieka przede mną jak chce mu posmarować usta. Zgodził się na użycie Maści z Wit. A bo jedynie ona wygląda jak lekarstwo ;) Także polecam tubkę Wit. A dla panów :)

Neverland
Gość

W domu smaruje usta miodem, czasami robię peeling z cukru i oliwy z oliwek – i to w zasadzie tyle z domowej pielęgnacji. Poza domem o każdej porze roku pomadka ochronna, aktualnie gal z maliną kupiony całkiem przypadkiem w aptece – okazał się strzałem w dziesiątkę.

ViraMoDelinDIY
Gość

Ja osobiście lubię EOS. Moim ustom pomaga i czuje po nim naprawdę mocne nawilżenie. Do tego używam masełek z nivei i balsamów w sztyfcie,

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie znasz, bo polecała Twoja "koleżanka po fachu" RLM ale może któraś z komentujących nie zna więc polecę Lano Maść z Ziaji. Jest to maść z lanoliną przeznaczona do pielęgnacji brodawek sutkowych u matek karmiących. Ale do ust jest absolutnie rewelacyjna!! Jeśli tylko nie masz uczulenia na lanolinę to baaardzo polecam. Kosztuje około 15 zł i jest bardzo wydajna :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja kiedyś też miałam taki problem, suche usta, ale kiedy zaczęłam pić dziennie 2l wody to ich stan sie poprawił + przed każdym nałożeniem pomadki nakładam balsam, wtedy ładniej się rozsmarowuje i usta są chronione. Na noc smaruje je mocniejszym balsamem typu tisane w słoiczku na chwilę obecną i nie jest źle.