Nowości theBalm: paleta Appétit i róż Balm Beach

napisała AGU
Wielokrotnie wspominałam, że jestem fanką marki theBalm. Ich kosmetyki kuszą zarówno oryginalnym designem, jak i wysoką jakością. Mam ich trochę i używam z czystą przyjemnością. Nie mogłam zatem przejść obojętnie wobec ostatnich nowości, które pojawiły się na rynku stosunkowo niedawno. Do asortymentu dołączyła niesamowicie urokliwa paleta theBalm Appétit oraz  subtelny róż Balm Beach. Duet ten bez wątpienia cieszy oko, ale czy jest wart bliższego poznania? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu – zapraszam do czytania. :-)
Myślałam, że theBalm nie jest w stanie mnie już niczym zaskoczyć a jednak – pomysły chyba nigdy im się nie skończą. Poza tym, całkowicie kupują  mnie te opakowania retro, które wyróżniają się na tle innych w moich zbiorach. Lubię prosty, minimalistyczny design, ale theBalm to taka miła odmiana. :-)

THEBALM APPÉTIT

Bardzo apetyczna paleta zawiera 9 cieni o zabawnych nazwach i wykończeniu zarówno matowym, jak i połyskującym. Wystarczająco, do wykonania makijażu dziennego, a także wieczorowego. Nie wiem jak to wygląda u Was, ale ja zazwyczaj potrzebuję do podkreślenia górnej powieki matowego, cielistego cienia pod łuk brwiowy, średniego brązu w załamanie i czegoś z połyskiem na obszar ruchomy. Appétit wszystkie te elementy posiada, więc za to plus – do tej pory nie mogę przeboleć w Nude ‘Tude braku bezdrobinkowego, jasnego beżu.
Kolory są ze sobą zgrane, poza jednym wyjątkiem – środkowy odcień z dolnego rzędu chętnie bym podmieniła, bo tego typu szarości niezbyt lubię nosić. Choć to w zasadzie nie do końca taka zwyczajna szarość – theBalm ma to do siebie, że wszystkie ich cienie nie są płaskie i w każdym świetle wyglądają nieco inaczej. Zazwyczaj mają wielowymiarowe wykończenie, połyskują, odbijają światło i są mieszankami różnorakich tonów oraz kolorowych mikrodrobinek. 
Moimi ulubieńcami w Appétit są: Bruce Schetta, Ray Sinbread, Tate R. Tots oraz Rocky Road Icecream – taka dzienna baza. :-)
Jakościowo paleta nie odbiega od innych propozycji marki – te cienie albo się lubi, albo wręcz przeciwnie. Sa drobno zmielone, mają charakterystyczną, nieco suchą formułę i trzeba się nauczyć z nimi pracować. Różnią się na przykład od palet Zoevy, posiadają po prostu inną konsystencję. Mają tendencję do delikatnego osypywania się oraz pylenia, ale zależy to również od użytego pędzla. U mnie bardzo rzadko ma to miejsce, zazwyczaj tylko wtedy, gdy przesadzę z ilością koloru przyklejoną do włosia. 
Pigmentacja w przypadku 7 cieni jest bardzo dobra, natomiast dwa ostatnie mogłyby być bardziej nasycone. Jak widzicie, ostatni kolor Alfred O’Pasta wygląda w opakowaniu nieco ciemniej niż na swatchu oraz trochę zanika podczas rozcierania. Pozostałe odcienie nie tracą na intensywności w trakcie blendowania, z łatwością się ze sobą łączą bez zbędnych prześwitów, czy plam. Pokuszę się o stwierdzenie, że to paleta, z którą poradzą sobie nawet początkujące dziewczyny. Kilka machnięć pędzlem i gotowe. 
Na bazie (u mnie obecnie zamiennie baza Urban Decay Primer Potion Eden oraz The Balm Put A Lid On It) cienie utrzymują się od rana do wieczornego demakijażu. Nie bledną, nie rolują się, nie zbierają w załamaniu. Zakładam, że nałożone na gołą skórę nie byłyby tak trwałe – ale po coś przecież wymyślono bazy, ja bez nich nie zabieram się nawet za makijaż oka.
Paleta kosztuje 149,90zł i dostępna jest TUTAJ.

Niech Was nie zmyli kształt cieni – zabawne literki to nakładka, pod którą mieszczą się tradycyjne kwadraty. Sama o tym zupełnie zapomniałam, mimo oglądania zdjęć w sieci  oświeciło mnie dopiero po jakimś tygodniu. ;-) Fajny myk! 

THEBALM, BALM BEACH

Róż jest dla mnie miłym zaskoczeniem. theBalm przyzwyczaiło mnie do mocnych, intensywnie nasyconych kolorem, rzucających się w oczy odcieni. W tym przypadku, pierwsze trzy słowa, które nasuwają mi się na myśl to: subtelność, delikatność i lekkość. Odcień jest jasny, nienachalny i bardzo naturalny. Pigmentację ma doskonałą, ale nawet ja, osoba z karnacją bardzo jasną, muszę nałożyć go naprawdę dużo, by zrobić sobie krzywdę. Balm Beach na policzkach prezentuje się bardzo świeżo, dziewczęco i nie wybija się na pierwszy plan. Akcentuje policzki, ale nie przerysowuje ich. I właśnie za to przede wszystkim go lubię – nie muszę martwić się, że w pośpiechu narobię sobie plam. Nawet w kiepskim świetle, gdy machnę pędzlem kilka razy, mogę być spokojna, że efekt będzie ok. Róż polecam przede wszystkim bladolicym dziewczynom, bo na ciemnych karnacjach raczej ciężko będzie o jego widoczność. 
Balm Beach idealnie dopełni każdy makijaż. Sprawdza się w szybkim dzienniaku jak i wieczorowym wydaniu – będzie ładnie komponował się z mocnym, ciemnym smoky. 
Kosmetyk utrzymuje się na skórze nienagannie, tak jak pozostałe róże marki zresztą. Jeśli utrwalę twarz pudrem, przez 8 godzin jest widoczny, później delikatnie traci na intensywności. Nie zauważyłam, aby mnie zapychał, czy szkodził w jakikolwiek inny sposób. 
Śmiało mogę napisać, że wskakuje to mojego rankingu ulubionych róży theBalm –  poza nim w pierwszej trójce jest jeszcze Hot Mama oraz Frat Boy.
Róż kosztuje 59,90zł i dostępny jest TUTAJ.

Podsumowując, róż polecam bez żadnego ‘ale’, a do palety mam kilka zastrzeżeń. Mimo tego, chętnie po nią sięgam, a ze względu na jej niewielki rozmiar zabieram ją ostatnio na każdy wyjazd. Jeśli lubicie kosmetyki theBalm i tonacja kolorystyczna jest dla Was odpowiednia, z Appétit będziecie zadowolone. To niezła paleta na co dzień, ale moim numerem jeden wciąż pozostaje ukochana Nude ‘Dude. :-)

Obie nowości są świetną propozycją na prezent dla siostry, czy przyjaciółki. Myślę, że każda kobieta ucieszy się z takiego podarunku.

PS. Oba kosmetyki przyleciały do mnie standardowo z zaprzyjaźnionej drogerii ekobieca.pl, z którą współpracuję od lat i która dba o to, by nie umknęły mi żadne nowości. ;-) Dziewczyny, wielkie dzięki!
Dajcie znać, czy lubicie theBalm i jaki kosmetyk marki jest waszym ulubionym? 

21 komentarzy
Oceń ten artykuł

Ocen: Nowości theBalm: paleta Appétit i róż Balm Beach

Oceń

Zobacz także

Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
Mała Aga
Mała Aga
3 lat temu

Może kiedyś się skuszę na produkty z tej firmy :)

Marzena T
Marzena T
3 lat temu

Dobrze, że cienie są w formie kwadratów niż tych literek

Karolina W
Karolina W
3 lat temu

W palecie denerwowała by mnie ta część z literkami. Róż bardzo mi się podoba, uwielbiam ich design :-)

Ewa
Ewa
3 lat temu

Paletka ma śliczne kolory. Uwielbiam The Balm za intensywny pigment i czystość barw.

Pozdrawiam

Pink Lipstick
Pink Lipstick
3 lat temu

Ładna ta paletka :)

Kosmetyczny Fronesis
Kosmetyczny Fronesis
3 lat temu

cienie są śliczne i bardzo na czasie :-)

Zzielona
Zzielona
3 lat temu

Od dłuższego czasu mam chrapkę na kosmetyki The Balm :).

Perfect Foundation
Perfect Foundation
3 lat temu

Paleta bardzo mi się podoba, a róż wydaje mi się bardzo blady. Wolę mocniejsze akcenty.

Fancy
Fancy
3 lat temu

Paletka jest piękna, widziałam ją już u Maxineczki. Szalenie podobają mi się nazwy, theBalm zawsze jest mistrzem w tej kwestii ;)Kuszące pozycje!

Anonimowy
Anonimowy
3 lat temu

Bardzo chciałam mieć paletkę cieni thebalm, ale ten design jest tak odrzucający, że nie przemogłam się jednak.

Milena
Milena
3 lat temu

Świetny pomysł z cieniami :D Paletka ma naprawdę piękne kolory :)

Joanna Kida
Joanna Kida
3 lat temu

Przeurocza jest ta paleta! :)

culture blush
culture blush
3 lat temu

Kolorystyka cieni super, chyba na Gwiazdkę sobie sprawię

Aneta
Aneta
3 lat temu

Cienie w paletce są naprawdę czarujące. ;)

Magdalena Półtorak
Magdalena Półtorak
3 lat temu

Cienie przepiękne, ale niestety nie mój odcień różu :)

AneczkaBlog
AneczkaBlog
3 lat temu

Bardzo przyjemna paletka :)

Magdalena Fortkowska
Magdalena Fortkowska
3 lat temu

Właśnie zastanawiałam się co z nabieraniem na pędzel, skoro literki są nieporęczne :D Piękna paleta

BERY
BERY
3 lat temu

aaa cudo!muszą byc moje

LaBonny blog
LaBonny blog
3 lat temu

Cienie mają bardzo ładne kolorki, ale róż byłby dla mnie chyba za jasny :)

eLektra Saga
eLektra Saga
3 lat temu

Byłam mega zadowolona z ich różu/bronzera, więc kupiłam Smoke Balm i niestety cienie się osypują i zbierają w załamaniu. Nie używam bazy, ale dobre cienie jej nie wymagają, i tego oczekuję od produktu w takim przedziale cenowym. Niestety bubel

Beata Kutera
Beata Kutera
3 lat temu
Reply to  eLektra Saga

A ja używam nude tude i trimony również bez bazy i chwalę sobie. Przy dobrym wpracowaniu w powiekę nic się nie zbiera. Bazę nakładam tylko na wielkie wyjścia tak dla pewności